Kim są liberałowie


Kim są Liberałowie

1. Liberałowie są rzecznikami rozumu i propagatorami wolności. Sądzą oni, że człowiek stał się rozumny nie raz na zawsze i że stale zagraża mu utrata uzyskanej w wyniku wielotysiącletniego rozwoju świadomości. Rozumność i świadomość dostępna jest człowiekowi jedynie wówczas, gdy spoczywa na nim ciężar wyborów suwerennego pana samego siebie. Rezygnacja z wolności, zrzucenie jarzma odpowiedzialności oznacza stopniową utratę samoświadomości i nieuchronny powrót do stanu barbarzyństwa. Liberałowie znają brzemię wolności, ale są zdania, że powinniśmy podjąć to wyzwanie, które rzucił nam los. Do przyjęcia wyzwania skłania liberałów optymistyczne przeświadczenie o zasadniczo dobrej naturze człowieka. Wbrew konserwatywnym obawom wierzą oni, że człowiek w pełni wolny ujawni zalety z nadwyżką rekompensujące i przezwyciężające zło wynikające z Liberałowie są indywidualistami. Odrzucają jako fałszywe ciepło, jakim otacza jednostkę anonimowa zbiorowość. Rzeczywiste ciepło ludzkich kontaktów wytwarza się, ich zdaniem, gdy jednostki samodzielnie dźwigające swój los wspierają się własnowolnie, realizując własne cele, z których działanie na rzecz innych jest jednym z najważniejszych. Wybór celów, a więc szukanie szczęścia, prawdy, zdobywanie takich czy innych dóbr materialnych pozostawiają liberałowie poszczególnym członkom społeczeństwa, kierując się tu normatywną zasadą, wedle której każdy ma dość rozumu, aby stanowić o sprawach własnych i wspólnych. Ich zdaniem nikt nie ma prawa ogłaszać się podmiotem cudzych celów. Wielcy przywódcy, którzy siłą i demagogią skłaniają narody do wielkich czynów, napawają liberałów strachem i obrzydzeniem.

Liberałowie nie znoszą przymusu. Wierze w siłę przeciwstawiają własny racjonalizm. Nie polega on jednak na oświeceniowym kulcie intelektu. Bardziej od intelektu cenią sobie praktyczny rozum, który zdolny jest wyznaczyć jednostce granice jego własnej swobody, czyniąc ją tym samym zdolną do kompromisu i działania na rzecz innych. Wielką pasją liberałów jest krytycyzm, który ułatwia im reformistyczną postawę wobec siebie i świata.

Liberałowie są realistami. Wstręt do siły mieniącej się jedyną wartością nie skłania ich do zamykania oczu na rzeczywistość. Widzą społeczeństwo jako delikatną równowagę sił, wierzą w możliwość kontroli tych sił przez rozum. Realizm, krytycyzm i umiejętność kompromisu czynią z liberałów godnych zaufania partnerów czy to w życiu społecznym, czy na arenie międzynarodowej.

Liberałowie nie rozpętują wojen. Spory starają się rozstrzygać nie przez walkę, ale w drodze dyskusji.

2. Liberałowie nie zwalczają ani ateizmu, ani religii, przyznając każdemu prawo do posiadania i głoszenia własnych metafizycznych przekonań. Chociaż sami niekiedy uważają się za agnostyków, ich humanizm jest rodem z chrześcijaństwa. Można stwierdzić, że niezależnie od różnic w przekonaniach między poszczególnymi liberałami ich doktryna posiada głęboko religijne podstawy. Ich indywidualizm umożliwia chrześcijański czyn społeczny, krytycyzm pomaga w szukaniu prawdy, a świadomość wolności obciąża niezbędnym dla wiary brzemieniem odpowiedzialności przed Bogiem i ludźmi. Skłonność liberałów do religijności nie zawsze idzie w parze z sympatią do Kościoła. Ich stosunek do instytucji Kościoła zależy zwykle od funkcji społecznych, które ta spełnia, oraz od jej materialnej potęgi.

Liberałowie będą zwalczać każdy Kościół sprzymierzony z państwem czy też posiadający zbyt dużą doczesną władzę. Najogólniej rzecz biorąc, są liberałowie zwolennikami chrześcijańskiego pluralizmu, z tolerancją odnoszą się do różnego rodzaju sekt, których członkowie próbują samodzielnie poszukiwać Boga. Nie sądzą, aby instytucje spełniały najważniejszą rolę w przenoszeniu kaganka wiary, przeciwnie – są skłonni zakładać, że jeżeli Bóg istnieje, sam potrafi otworzyć oczy tym, których uzna za godnych obcowania z Sobą.

3. Liberałowie nie są anarchistami. Są partią porządku. Lecz porządek społeczny jest ich zdaniem możliwy jedynie w społeczeństwie, w którym jednostka posiada prawa i umie szanować prawa innych. Liberałowie są wrogami anarchii dlatego, że ta jest przeciwieństwem wolności, bo pozwala jednym naruszać bezkarnie swobody innych. Wierzą, że wolność musi mieć oparcie w obyczajach, które z kolei muszą wywodzić się z opartego na religii systemu wartości.

Liberałowie nie są wrogami państwa. Uważają jego istnienie za konieczne, ale nie są w stanie powierzać mu żadnych funkcji poza ochroną wolności. Nieprawdą jest, że liberałowie nie są protekcjonistami. Przeciwnie – sądzą, że rola państwa polega właśnie na otoczeniu jednostki ochroną fizyczną i ekonomiczną, która pozwoli jej przetrwać działanie cudzej złej woli bez poniżającej groźby stania się przymusowym czy najemnym niewolnikiem. Jednak liberałowie są skłonni nie rozszerzać tej opieki poza niezbędne minimum. Obawiają się wzrostu potęgi państwa i starają się osłabić jego siły wszędzie tam, gdzie jest to bez uszczerbku dla wolności możliwe.

Liberałowie nie są tolerancyjni dla wrogów wolności. W ich haśle: „nie ma wolności dla wrogów wolności”, nie ma niczego antynomicznego. Liberalizm oznacza w społeczeństwie dynamiczną równowagę sił. Na wszelkie naruszenie tej równowagi siłą są więc liberałowie skłonni reagować. Konieczność zwalczania siłą zła oznacza, że liberalizm może rozkwitnąć tylko w społeczeństwie moralnie zdrowym. Tej moralnej czystości społeczeństwa nie da się siłą narzucić ani zadekretować. Jest ona wynikiem długotrwałej pracy ducha, owoce wysiłku wielu ludzi, a może i wielu pokoleń. Tak jak nie można jej naraz stworzyć, tak nie da się jej natychmiast zepsuć. Dlatego społeczeństwa korzystające z zasłużonej wolności nie stracą jej bez uprzedniego moralnego upadku, a jeśli nawet stracą, będą w sprzyjających warunkach do jej odzyskania zdolne.

4. Liberałowie są demokratami. Są zwolennikami równości, ale pojmują ją poprzez godność istoty wolnej. Człowiek jest dla nich wartością nie ze względu na posiadane tytuły, ordery, stanowiska, ale z racji godności wolnego ducha. Z tak rozumianej godności wypływa właśnie państwowy protekcjonizm wolności.

Liberałowie nie są zwolennikami powierzania komukolwiek misji niwelowania różnic ekonomicznych, kulturalnych czy intelektualnych między ludźmi, a w szczególności nie są skłonni do obarczania taką rolą państwa. Jednak są przeciwnikami wszelkiego rodzaju kastowości, braku równego startu młodzieży, pogardy dla człowieka głupiego, słabego, niedemokratycznych manier – upatrując w nich przejawy deptania godności.

Liberałowie godzą się z nadużywaniem bogactwa przez bogaczy, chociaż ich protekcjonizm działa w znacznym stopniu łagodząco na różnice w zamożności. Rozumieją bowiem, że nie da się uniknąć faktycznych nierówności, i wiedzą, że ci, którzy demagogicznie głoszą hasła idealnego egalitaryzmu ekonomicznego, są wrogami wolności. Bogaczom proponują liberałowie różnorodną działalność filantropijną, która z pewnością (jak wykazały wielosetletnie doświadczenia) nie prowadzi do takiego marnotrawstwa jak scentralizowane państwowe rozdawnictwo dóbr. Krótko mówiąc – liberałowie sądzą, że zasada wolności nakazuje państwu pilnowanie równych szans dla wszystkich, z pozostawieniem jednak ludziom odpowiedzialności za ewentualne błędy i niepowodzenia.

5. Liberałowie są przekonani, że wolność produkowania jest jedną z najważniejszych wolności. Sądzą, że działalność gospodarcza prywatna, spółdzielcza czy jakakolwiek inna nie powinna podlegać państwowej kontroli. Państwo ma być według nich jedynie czymś w rodzaju policjanta pilnującego przestrzegania zasad przez konkurencyjne strony.

Liberałowie nie mają nic przeciwko temu, aby silne firmy pochłaniały słabe, nie są przeciwnikami ani koncernów, ani małych zakładów przemysłowych, ani nikogo, kto ma dość sił i wynalazczości, aby utrzymać się na rynku. W delikatnym połączeniu gospodarczego darwinizmu z wolnościowym humanizmem widzą dźwignię ekonomicznego i społecznego postępu. Walka konkurencyjna ma nadać temu postępowi energię, a wolnościowy humanizm – reguły rycerskie, które zapobiec mają rozprzestrzenianiu się barbarzyńskiego kultu siły.

6. Są więc liberałowie, podobnie jak socjaliści, partią postępu. Na postęp mają receptę jasną i prostą. Wszędzie i zawsze, jeśli tylko mogą, przyczyniają się do zwiększenia wolności. Ich reformy nie są dyktowane przez żadne centrum. Cenią sobie postęp lokalny i częściowy. Lubią posuwać się wolno, krok po kroku, bacząc, aby nie sprzeciwiać się zainteresowanym członkom społeczeństwa. Wiedzą, że jedynie reformy wynikające z potrzeb jednostek mają szansę okazać się trwałymi i rzeczywistymi.

Liberałowie nie mają żadnych skłonności do zbawiania kogokolwiek wbrew jego woli.

7. Liberałów nie zadowala parlamentaryzm. Uważają go za konieczny składnik wolnościowych instytucji, ale zdają sobie sprawę z jego niewystarczalności. Ludzie raz na kilka lat wybierający rząd, a poza tym nie działający politycznie i nie dźwigający na co dzień ciężaru odpowiedzialności gospodarczej, sądowniczej i administracyjnej, nie mogą rozumieć kłopotów związanych z rządzeniem i mogą w swojej sporadycznej działalności politycznej zachowywać się lekkomyślnie jak dzieci. Zdziecinnienie, brak odpowiedzialności – to początek utraty wolności. Na społeczeństwie musi na co dzień spoczywać brzemię odpowiedzialności, tylko wtedy będzie ono w stanie rozumnie strzec wolności. Dlatego liberałowie są zwolennikami wszelkiego rodzaju samorządności: miejskiej, gminnej, stanowej; rzecznikami zdecentralizowania administracji, finansów, policji, sądownictwa – wszędzie tam, gdzie jest to tylko możliwe.

8. Liberałowie nie są przeciwnikami naukowości. Jednak są przeciwnikami naukowości w znaczeniu, w jakim posługują się tym pojęciem marksiści.

Liberałowie nie wierzą w marksistowską wizję praw rządzących historią, których obowiązywanie oznaczałoby, iż człowiek jest manekinem. Przeciwnie – wierzą, że przyszłość jest niezapisaną kartą, którą zapełni suwerenna aktywność wolnych ludzkich podmiotów. Przyszłość zależy ich zdaniem od nas. Może być taka, ale może być też inna. Historyczne wizje nie mają uzasadnienia, ponieważ ich tezy są nieobalalne ze względu na głoszoną przez historycystów zawiłość i zygzakowatość drogi do prorokowanego celu. Wszak każdy fakt przeczący teorii umieją historycyści za pomocą dodatkowych hipotez ad hoc uzasadnić. Historycystom brak jest krytycyzmu będącego narzędziem rozwoju rzeczywistej nauki. Wiadomo, że tam, gdzie nie ma wolności krytykowania, nauka nie rozwija się, wyrastają natomiast różnego rodzaju pseudonaukowe dziwadła nadymane często do niebywałych rozmiarów instytucjonalnie ogłaszane wcieleniem prawdy.

Liberałowie są wrogami wszystkich instytucji czy organizacji mieniących się posiadaczami prawdy, a szczególnie tych, które chcą narzucić światu zbawienie siłą. Do prawdy można ich zdaniem jedynie dążyć, i mogą to robić jedynie poszczególni ludzie będący rzeczywistymi podmiotami realizacji wartości, a nie zbiorowość – stanowiąca podmiot fałszywy.

Liberałowie proponują otwarcie się na świat i nieustanny krytycyzm wobec własnej wiedzy o nim. Ta postawa wynika z ich wiary w wolność i godność człowieka, a także z ich optymizmu. Krytycyzm każe im nieustannie wątpić w ostateczność wszelkich własnych i cudzych osiągnięć poznawczych. Nie dają oni sobie ani komukolwiek innemu prawa, aby w imię jakichś ogłoszonych za ostateczne badań naukowych narzucać ludzkości szczęście.

Liberałowie nie sądzą, iż zadaniem nauki jest dawanie ludzkości szczęścia, wiedzą natomiast, że może ona przynieść wiele udogodnień i że przynosi je – głównie tam, gdzie nie jest fetyszyzowana. Wierzą również, że dla ludzi uprawiających naukę bywa ona wielkim egzystencjonalnym doświadczeniem, wielkim kontaktem z bytem, w tym widzą jej poznawcze znaczenie. Jednak nie bardzo wierzą w ostateczność jakichkolwiek odkryć intelektualnych czy naukowych. Mają w gruncie rzeczy skłonność do wiary bardziej w imperatywy niż w wyniki. Głos sumienia, obowiązek szukania prawdy są dla nich ważniejsze od wyników poznania i działania. W sprawie nauki, podobnie zresztą jak w wielu innych, są liberałowie uczniami Kanta.

9. Liberałowie żyją często w nieliberalnym i nieskorym do przyjmowania wolności społeczeństwie. Ich dawni przeciwnicy – konserwatyści i nowi – socjaliści skłonni są częstokroć do mało wolnościowych poczynań. I jedni i drudzy uważają, że dobry (w ich rozumieniu) rząd może pod pewnymi warunkami piastować władzę bez zgody społeczeństwa. W społeczeństwie, w którym wolność nie została wywalczona w ciężkiej pracy pokoleń, liberałowie nie dążą do władzy, której w takich warunkach nie potrafiliby i nie zechcieliby utrzymać. W takim społeczeństwie ich zdaniem jest praca organiczna – systematyczne przygotowywanie coraz szerszych elit wolności dla przyszłego odpowiedzialnego społeczeństwa. W tej pracy znajdują liberałowie większe zrozumienie u konserwatystów i dlatego często z konieczności godzą się c z a s o w o  z prawicowymi autorytarnymi reżimami, widząc w poparciu udzielany przez nie prywatnemu przemysłowi i rolnictwu gwarancję rozwoju odpowiedzialnej inicjatywy społecznej potrzebnej dla wolnego społeczeństwa, o które walczą. Dla realizacji swych organicznych reform liberałowie łączą się z tymi, którzy gwarantują więcej wolności. Takie swobody jak swoboda podróżowania, swoboda zdobywania informacji mają w ich czasowych sojuszach z tzw. prawicą decydujące znaczenie.

10. Liberałowie – tak jak ich rozumiemy – nie są partią w potocznym znaczeniu tego słowa. Nie należy również utożsamiać ich z historycznymi liberałami. Jeśli już ktoś pragnąłby koniecznie historycznych, a chociażby personalnych odniesień, to najlepiej, jeśli traktować będzie liberalizm jako nurt wolnościowej myśli i praktyki wolnościowej wyznaczony nazwiskami takich wielkich teoretyków wolności, jak Alexis de Tocqueville, Lord Acton, John Stuart Mill, Friedrich von Hayek, Karl Popper i wielu innych, a także całych narodów – takich jak na przykład naród amerykański czy w ogóle większość narodów Zachodu.

 

(1979)



2019 ©  Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe
http://www.ktp.org.pl/