Moralność monetaryzmu
John Gray


Jeśli przez "monetaryzm" rozumiemy propozycję utrzymywania stabilnych cen jako jednego z istotnych warunków przedsiębiorczości w wolnym społeczeństwie, to ma o­n wyraźne podstawy w moralności. Uzasadnieniem monetaryzmu nie jest wówczas to, że stabilny pieniądz ułatwia wzrost gospodarczy, ale to, że inflacja jest niebezpieczna ze względów moralnych. (Pomijam tu zagrożenia deflacyjne, ponieważ od końca drugiej wojny światowej perspektywa powszechnej deflacji była zawsze o wiele bardziej odległa niż widmo uporczywej inflacji).

Utrzymująca się inflacja wywiera szkodliwy wpływ na moralność społeczną i indywidualną pod wieloma różnymi względami. Przede wszystkim jej rezultatem jest zazwyczaj ciągła redystrybucja środków od społeczeństwa obywatelskiego na rzecz państwa, ponieważ w większości państw stawki podatkowe nie są indeksowane wraz ze wzrostem cen, w związku z czym podatnicy poddani są nasilającej się presji fiskalnej. Proces ten kwestionuje odpowiedzialność jednostki, ponieważ realne, opodatkowane dochody jednostki nie są już funkcją jej wysiłków czy przezorności, lecz wynikiem bezosobowego procesu, na który jednostka nie ma prawie żadnego wpływu.

Skutki inflacji wywierają bardzo zróżnicowany i często nierównomierny wpływ na poszczególne grupy społeczne. Ci, którzy mają znaczny majątek w postaci różnych form własności lub na przykład papierów wartościowych, są zazwyczaj w stanie obronić się, ale ludzie zależni od stałych dochodów są bezsilni i w rezultacie większość obywateli czerpiąca swoje dochody z pracy zarobkowej skazana jest na ogół na konflikt z pracodawcami. Dłużnicy są nagradzani, a oszczędzający karani. Inflacja jest zatem przyczyną arbitralnej i moralnie wątpliwej redystrybucji środków w społeczeństwie. Perspektywa ciągłej inflacji sprawia, że ludzie niechętnie odkładają własny grosz na starość.

W inflacyjnej gospodarce ludzie traktują rząd jako jedyną siłę zdolną uchronić ich od zła, którego głównym sprawcą jest o­n sam. Rezultatem tego jest nieuchronna tendencja do dalszej ekspansji interwencjonistycznej działalności rządu. Wśród moralnych niebezpieczeństw wynikających z inflacji jest jeszcze jej destruktywny wpływ na etykę wymiany rynkowej. W warunkach inflacji zawieranie umów nie tylko narażone jest na tradycyjne ryzyko i niepewność oceny rynkowej, ale także wiąże się z ogólną niepewnością wynikłą z trudnego do przewidzenia stopnia deprecjacji pieniądza.

Warto być może raz jeszcze przywołać klasyczną już tezę, że powodzenie działań inflacyjnych zależy przede wszystkim od utrzymywania się przedinflacyjnej psychologii. Kiedy ludzie traktowani są stałymi dawkami działań proinflacyjnych i odpowiednio "indeksują" swoje oczekiwania, wówczas zaczyna ginąć stymulujący wpływ luźnej polityki monetarnej na gospodarkę. Działania proinflacyjne przeczą zatem samym sobie, jeśli spojrzeć na ich bardziej długotrwałe skutki w skali, powiedzmy, jednego pokolenia. Wcale nie żartem można zauważyć, że sukces "keynesowskiej" polityki luźnego pieniądza zależy od istnienia większości "przedkeynesowskiej", którą polityka ta niszczy.

Skoro inflacja powoduje, że ludzkie oczekiwania podlegają "indeksacji", dlaczego nie poddawać jej zawieranych umów, mając nadzieję na zredukowanie szkodliwego wpływu inflacji? Indeksacja umów, czyli włączenie klauzul określających warunki wymiany w wartościach realnych, a nie nominalnych, może stanowić na krótką metę jakąś ochronę dla jednostek, ale w dalszej perspektywie, przyczyniłoby się to do zaburzenia równowagi między cenami względnymi, utrudniając działania producentów, przedsiębiorców i inwestorów. Teoretycznie rzecz biorąc, idealna indeksacja wszystkich cen doprowadziłaby do przejrzystości wszystkich cen względnych, a w efekcie, do symulowanej stabilności cen. W praktyce jednak, skoro nie wszystkie ceny byłyby indeksowane, a stosowane wskaźniki inflacji dalekie byłyby od doskonałości, efektem indeksacji byłoby dalsze wypaczanie realnej gospodarki. Indeksacja nie jest zatem nawet dobrym środkiem zastępczym wobec utrzymywania stabilnego pieniądza, które jest jedynym sposobem uniknięcia moralnych niebezpieczeństw wynikających z inflacji.

Ostateczne uzasadnienie "monetaryzmu" jako koncepcji wyeliminowania inflacji nie polega zatem na jego znaczeniu dla rozwoju gospodarczego, ale na odwołaniu się do moralnych zagrożeń wynikających z inflacji. Uporczywa inflacja zagraża sprawiedliwości, a nie dobrobytowi społecznemu.(...)

Jest to fragment książki wydanej przez Centrum im. Adama Smitha "O rządzie ograniczonym" Johna Graya w tłumaczeniu Wojciecha Madeja.



2007 ©  Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe
http://www.ktp.org.pl/