Dziesięciolecie
Mariusz Szymański


Dziesięć lat temu, 15 października zmarł po ciężkiej chorobie Mirosław Dzielski - filozof, polityk i pisarz polityczny, założyciel Krakowskiego Towarzystwa Przemysłowego. Okrągła rocznica śmierci zbiega się z dziesięcioleciem przebudowy ustroju gospodarczego w Polsce. Tak się tragicznie złożyło, że człowiek, który jako jeden z niewielu polityków jednoznacznie namawiał Polaków do ustroju kapitalistycznego, nie mógł uczestniczyć w przemianach, co przecież mu się należało bardziej niż innym. Poza krótkim okresem nie zdążył być również być obserwatorem przemian. A przecież zarówno sposób uprawianej przez niego polityki jak i przeprowadzane analizy pozwalają sądzić, że śmierć ta uniemożliwiła nam oglądanie rzeczy ciekawych i nietypowych, dalekich od politycznej poprawności.

Zarówno osoba jak i twórczość Dzielskiego dobrze zapadły ludziom w pamięć. Jego współpracownicy podkreślają wyjątkowy talent skupiania grona różnych ludzi wokół wspólnego celu dzięki entuzjazmowi do działania oraz eksponowaniu raczej płaszczyzny porozumienia aniżeli konfliktu. Z kolei pisarstwo Dzielskiego okazuje się ciągle interesować starych i nowych czytelników, a miesiąc temu na krakowskiej PAT obroniona została praca doktorska poświęcona jego filozofii społecznej. Rzeczywiście, Dzielski łączył chrześcijaństwo i liberalizm gospodarczy, w czym najbardziej uderza sprzeciw wobec rozpowszechnionej opinii o wzajemnym ich ograniczaniu się; postulowany przez Dzielskiego kapitalizm był bardzo "ostry" tj. wolny, konkurencyjny, liberalny a religia i w ogóle nauczanie Kościoła traktowane poważnie, nie instrumentalnie, ale wręcz metafizycznie.

Mirosław Dzielski kochał kapitalizm i wiele z tej miłości wynikało. Nie wystarczyło przecież opowiedzieć się "za kapitalizmem", co w latach 80. nie przychodziło do głowy nie tylko władzy, ale trzeba było przedstawić jakąś realną perspektywę jego wprowadzenia, zarysować program jak to zrobić, w ogóle jak myśleć o kapitalizmie, żeby ludzie nie pukali się w czoło, ale ulegali fascynacji. Początkowo tej fascynacji ulec miały (i uległy) najbliższe kręgi Dzielskiego, później coraz szersze rzesze rządzonych i rządzących.

Dzielski, budując przychylną opinię dla kapitalizmu posługiwał się wieloraką argumentacją. Przede wszystkim wskazywał, że taki ustrój wynika z naturalnych skłonności człowieka, wystarczy tylko uwolnić go od opieki państwa i dać spokój; posługując się przykładami z życia pokazywał przeróżnych małych i większych enterprenerów, którzy autentycznie cieszyli się z tego, że zaczynają być twórczy, pracują na swoim i uczestniczą w kosmosie rynku. Kapitalizm nie ograniczał się dla niego do intelektualnej i aksjologicznej wyższości nad socjalizmem, ale posiadał wyższość praktyczną: jeżeli tylko komuś chciało się rozwinąć pełnię człowieczeństwa, być twórczym i aktywnym, zaryzykować, wchodził w nowy wspaniały świat.

Dzielski od początku budował w człowieku przekonanie, że to o­n, a nie władza w Warszawie jest czynnikiem wprawiającym w ruch nowy ustrój gospodarczy. Przy całym swoim sprzeciwie wobec ideologicznego pojmowania demokracji okazywał się być bardzo republikański, kapitalizm miał być dostępny dla wszystkich, powszechny, a rynek który stworzą Polacy - piękny. Dzielski znalazł dla kapitalizmu perspektywę patriotyczną i uczynił z niego rację stanu nowej Polski.

Dziesięć lat to w naszym wieku bardzo duży okres czasu, nic dziwnego zatem, że wiele się w tym czasie zmieniło. Na początku, w okresie pionierskim nie do końca było jasne dla wszystkich, którą drogą podąży rozwój gospodarczy Polski, bardziej czy mniej wolnorynkowy. Teoretycznie, ale tylko teoretycznie, mogliśmy przecież wybierać między modelami Hongkongu, dalekowschodnich "tygrysów", Ameryki, Europy Zachodniej na Szwecji kończąc. Nieco później stało się jasne, że będzie to model zachodnioeuropejski i tym samym dyskusje na temat wyboru drogi uległy zakończeniu.

Dzielski, jakkolwiek chętnie posługujący się argumentacją filozoficzną za kapitalizmem, wykazywał żywą skłonność do dyskutowania o realnym ustroju tj. przypadkach z życia. Obserwował uważnie Zachód. Wiedząc, że Polska skazana jest na naśladownictwo, usilnie pouczał czego naśladować nie należy. Z równie silną pasją krytykował zachodnich polityków za "zaśmiecanie" wolnościowego kapitalizmu biurokracją, nadregulacją, pasożytem socjalu, lewicową demagogią itd., co czynił to w stosunku do szefów gospodarki PRL. Tych drugich trzeba było pouczyć, również na przykładzie, a ci pierwsi służyli za złe przykłady. Nie trzeba dodawać, że złymi przykładami byli również niepodległościowi socjaliści, dominujący w peerelowskiej opozycji. Tym sposobem Dzielski łączył realny socjalizm z socjalizmem w kapitalizmie, stawiając je po tej samej stronie. I tu i tam były podobne czynniki hamujące rozwój i te same czynniki wzrostu. Było to podejście twórcze - niebawem PRL przeszedł do historii, a hamulce trzeba było zwolnić.

Kilkakrotnie spotkałem się ze stwierdzeniem, a może to było raczej westchnienie, że gdyby Dzielski nie umarł, mielibyśmy dzisiaj porządną, prawicową chadecję. Porządną tzn. silną i zdolną do rządzenia. Prawicową tj. mniej etatystyczną i bardziej wolnorynkową, taką, która poprzez stabilność reguł przynosi ludziom poczucie bezpieczeństwa oraz taką, która przekonuje, że interesy specjalne to domena zupełnie innej partii.



2007 ©  Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe
http://www.ktp.org.pl/