Prawdziwa inauguracja współpracy AWS-UW
Tadeusz Syryjczyk


Reforma ważnej części ustroju państwa, która rozpoczęła się debatą o samorządzie lokalnym i administracji terenowej, wymaga poważnej mobilizacji politycznej obozu rządzącego nie tylko po to, by pokazać publiczności jego determinację w dążeniu do poprawy ustroju Polski, ale również po to, aby jak najszybciej przechodzić do realizacji kolejnych zapowiedzianych reform: emerytalnej, edukacyjnej, ubezpieczeń zdrowotnych. Gdy posolidarnościowa klasa polityczna odniesie w tych obszarach sukces, poczuje, że dokonało się tak oczekiwane ostateczne pożegnanie z życiem społecznym PRL, a zarazem powstały podstawy trwałego i bezpiecznego rozwoju Polski w XXI wieku. Mobilizacja obozu rządzącego nie może być zatem krótkotrwała.

Nawet szybko realizowana decentralizacja wymaga czasu; jak długo nie istnieją podmioty polityki lokalnej i nie ma ludzi zainteresowanych decentralizacją państwa nie tylko teoretycznie, ale mających w ręku również potrzebne narzędzia, tak długo przeważająca jest siła biurokracji centralnej. Po uchwaleniu odpowiednich ustaw trzeba przeprowadzić wybory do nowych ciał politycznych na szczeblu powiatowym i wojewódzkim. Tak naprawdę dopiero potem rozegra się prawdziwy spór o kompetencje i finanse. Rozwiązania przyjęte przez parlament przed wyborami lokalnymi, nawet przy założeniu, że siły kierujące się zasadą pomocniczości osiągną znaczące sukcesy, prawdopodobnie będą korygowane, gdyż powstaną w warunkach asymetrii wpływów centralnej biurokracji i - zasadniczo nieistniejącego - lobby powiatowego i wojewódzkiego. Tak było też w przypadku reformy gminnej - przekazanie szkolnictwa podstawowego gminom odbyło się dopiero w latach 1994-1995, choć sama reforma była uchwalona w 1990 roku. Trzeba liczyć się z tym, że całość tych reform zajmie przynajmniej 2-3 lata, a powinny być o­ne zakończone w tej kadencji.

Tymczasem wiele energii i szybkiego tempa wymaga też reforma systemu emerytalnego. Mamy już uchwaloną ustawę o funduszach emerytalnych inwestujących składki (Polacy, którzy obecnie mają od 30 do 50 lat, będą mogli, a młodsi będą na pewno korzystali z filaru kapitałowego, a więc z tych funduszy). Teraz trzeba uchwalić ustawę o zakładach emerytalnych, które przekształcą zebrany kapitał w emerytury odpowiedniego typu. W ten sposób dokończony zostanie drugi filar ubezpieczeń emerytalnych. Następnie trzeba jak najszybciej uchwalić ustawę o systemie zaopatrzeniowym, dzięki której powstanie wyraźna zapowiedź, że wielkość emerytur zależy dokładnie od płaconych składek. Będzie to pierwszy filar, obowiązkowy dla wszystkich, którzy mają obecnie do 50 lat, a dla tych spośród liczących ponad 30, a mniej niż 50 lat, a nie korzystają z filara kapitałowego - jedyny obowiązkowy. Wreszcie trzecim elementem tej reformy jest zagwarantowanie osobom mającym ponad 50 lat realnej wartości emerytury. Prace nad tymi reformami zapoczątkowano w parlamencie ubiegłej kadencji i w tym półroczu reszta ustaw powinna być uchwalona. Nie bez znaczenia są też doświadczenia chilijskie i argentyńskie, dające możliwość oceny skuteczności określonych rozwiązań.

Najtrudniejszy jest problem reformy służby zdrowia. Również tutaj mamy sposobność nauki na cudzych błędach, ale doświadczenie naszych sąsiadów jest krótkie. Rezultaty reform czeskich są co najmniej dwuznaczne. Nawet entuzjaści systemu ubezpieczeniowego żywią na tej podstawie duże obawy. Problem nie jest trywialny: jak stworzyć elementy konkurencji wymuszającej poprawę jakości i równocześnie zapewnić skuteczną kontrolę kosztów i efektywności działania w zakresie usług, które są gwarantowane przez państwo nie jest trywialny. W przypadku ubezpieczeń zdrowotnych trzeba rozważyć kto odpowiada za jakość usługi, za zdyscyplinowanie kosztów, w jaki sposób zagwarantować mechanizmy elementarnej konkurencji oraz możliwość wyboru usługi przez pacjenta. Kierunek tych zmian musi być rozstrzygnięty do końca 1998 roku.


Rok 1999 będzie natomiast ciekawy z innych względów: jest oczywiste, że wymieniony powyżej pakiet zadań będzie miał swoje konsekwencje dla finansów publicznych. Uważam, że chociaż mamy szanse na powolne obniżanie poziomu fiskalizmu, jednak przede wszystkim będziemy czuwać na tym, żeby nie wzrosła całkowita redystrybucja Produktu Krajowego Brutto przez budżety wszystkich szczebli.

Obecne na 100 punktów procentowych PKB 6-7 proc. przetwarza gmina, 43-44 proc. centrum, w tym rząd poniżej 30 proc. a reszta to udział ZUS-u i innych scentralizowanych funduszy. Zastąpienie tych funduszy i niektórych wydatków rządowych wydatkami dużych województw jest zatem uzasadnione. Stare województwo odda prawie wszystkie kompetencje do powiatu, zaś nowe powinno je przejmować od centrum.

Życie dowodzi, że krótszy obieg pieniądza sprzyja jego oszczędnemu wydawaniu lub poprawia jakość usług publicznych. Gminy mają się znacznie lepiej pomimo, że nie było "złotego deszczu" i nie dysponują o­ne większą ilością pieniędzy niż miały w systemie scentralizowanym. Dlatego sądzę, że decentralizacja spowoduje lepsze wykonanie usług publicznych i lepsze (bardziej adekwatne do potrzeb) wykorzystanie środków publicznych.

Najważniejsze jest teraz pilnowanie kalendarium przedstawionego pakietu zadań. Uważam, że jeżeli fiskalizm nie wzrośnie, poprawi się jakość usług publicznych i zahamowany zostanie rozkład systemu emerytalnego, wówczas rządzący obecnie obóz może liczyć na powtórzenie dobrego wyniku wyborczego do parlamentu. Jednak aby tak się stało konieczne jest wyraźne prezentowanie korzyści jakie wynosi z tych reform konkretny człowiek i społeczność lokalna.



2007 ©  Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe
http://www.ktp.org.pl/