Gospodarka w 1998 - po prostu faza cyklu koniunkturalnego
Krzysztof Dzierżawski


W roku 1998 gospodarka światowa wstrząsana była echami kryzysów w Azji Południowo-Wschodniej, Rosji i Brazylii. Ujawniły się symptomy kryzysowe w Czechach i na Słowacji. Na tym tle gospodarka Polski przedstawiała się szczególnie korzystnie - wzrost gospodarczy przekroczył 5 procent (za trzy kwartały 5,6 procent - Biuletyn Statystyczny GUS, luty'99) i sytuował Polskę w gronie najszybciej rozwijających się krajów świata.

Po stronie niewątpliwych sukcesów należy odnotować obniżenie wskaźnika inflacji do poziomu 8,6 procent (przekroczono nareszcie barierę 10 procent). Zauważmy w tym miejscu obniżenie wskaźnika zadłużenia państwa w stosunku do PKB - z 48 procent w końcu roku 1997 spadł o­n do 43,8 procent w grudniu 1998 (ustawa budżetowa na rok 1999 - uzasadnienie).

Rok 1998 był kolejnym rokiem napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych, mówiąc ściślej, kolejnym rokiem, w którym następował silny przyrost tych inwestycji w Polsce. Szacuje się, że inwestycje bezpośrednie wyniosły w minionym roku 10,1 miliarda dolarów, wobec 6,6 miliarda w 1997 (Rzeczpospolita 19.02.99, "Rekord pobity... ")

Ten idylliczny obraz zakłócają jednak dwa zjawiska: obserwowany w ostatnim kwartale spadek produkcji przemysłowej oraz odwrócenie spadkowej dotąd krzywej bezrobocia.

Wzrost gospodarczy

Dla prognozy gospodarczej dla roku 1999 i ewentualnych zaleceń co do polityki gospodarczej istotne jest poddanie analizie i wyjaśnienie przyczyn zjawisk zarówno korzystnych jak i niekorzystnych. Otóż przyczyna bezprecedensowego sukcesu Polski w ostatniej dekadzie tkwi uwolnieniu w latach 1989/90 ogromnych zasobów ludzkiej aktywności i przedsiębiorczości. Pierwsze lata po przełomie roku 1989 to gwałtowny rozwój sektora prywatnego budowanego od podstaw, którego efektem jest ponad 2 miliony zarejestrowanych przedsiębiorstw osób fizycznych we wszystkich branżach gospodarki. W tym kontekście bez porównania mniejsze znaczenie ma prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych, zwłaszcza w takich jej formach jak np. NFI. Istotniejsze dla efektywności przedsiębiorstw sektora publicznego było z pewnością poddanie ich rygorom rynku. Początek lat dziewięćdziesiątych to także bardzo skromny udział inwestycji zagranicznych (nieatrakcyjność Polski była wtedy szczególnie widoczna na tle gospodarek Czechosłowacji i Węgier). Dopiero druga połowa dekady, po osiągnięciu sukcesu niemal wyłącznie własnymi siłami, przyniosła zasadniczą zmianę w tym zakresie.

Źródła napięć

Obserwowany w ostatnim kwartale roku spadek aktywności gospodarczej następuje po wieloletnim okresie szybkiego wzrostu. Taka kolejność zdarzeń - okresy wzrostu poprzedzają okresy spadku, po nich następuje znowu trend wzrostowy itd. - jest dla gospodarki kapitalistycznej rzeczą naturalną i obserwowaną od czasu prowadzenia statystyki gospodarczej. Znaczna część teorii ekonomii poświęcona jest analizie tego problemu. Są szkoły, dla których dekoniunktura jest zjawiskiem pożytecznym, pozwalającym przywrócić zachwianą równowagę i przygotować pole dla kolejnego okresu wzrostu.

Są takie, które fazę spadkową traktują jak patologię i podejmują interwencję na rzecz ożywienia gospodarki. Obie jednak zjawisko cyklu koniunkturalnego przyjmują do wiadomości - jedna uznaje w nim mechanizm samoregulujący, druga próbuje nad cyklem zapanować. Wydaje się więc, że także wydarzenia jesieni '98 dają się łatwo umieścić w kontekście cyklu koniunkturalnego. Istotne byłoby w tym miejscu zidentyfikować źródła napięć.

Od roku 1993 obserwujemy bardzo silną dysproporcję między tempem wzrostu PKB, a tempem wzrostu nakładów inwestycyjnych. Przyjąwszy, że pewien margines inwestycji stanowią przedsięwzięcia całkowicie chybione, a także, że margines ten tym jest szerszy, im większy udział inwestycji w PKB, można postawić uzasadniona hipotezę, iż tu właśnie należy szukać wyjaśnienia załamania tempa wzrostu.

Przyjmijmy, że margines inwestycji nietrafnych wynosi 10% ogółu wydatków inwestycyjnych. Ponieważ udział akumulacji w PKB wzrastał w minionym pięcioleciu z ok. 16 do ok. 25 procent PKB, wskaźnik błędnej alokacji wynosiłby w takim razie ok. 2% PKB. Po kilku latach skumulowany efekt wyniesie ok. 10% PKB. Negatywne skutki ujawniają się po osiągnięciu jakiejś krytycznej wielkości i to właśnie nastąpiło na przełomie lat 98 i 99. W takim razie spadek aktywności gospodarczej na przełomie lat 98/99 należałoby traktować jako swego rodzaju korektę, mającą charakter przejściowy i naturalny. Efekt ten został dodatkowo wzmocniony załamaniem handlu z Rosją, Białorusią i Ukrainą.

PROGNOZA NA ROK 1999

Niekorzystne tendencje

Od roku 1991 niezwykły i bezprecedensowy zakres swobód gospodarczych w Polsce jest systematycznie i konsekwentnie ograniczany. Wyraża się to w dwojaki sposób: przez ograniczanie dostępu do rynku (koncesje, zezwolenia itp.) oraz przez nakładanie na podmioty gospodarcze coraz większych obowiązków biurokratycznych i fiskalnych (np. reforma ubezpieczeń czy obowiązek instalowania kas fiskalnych) wykluczających z rynku (lub spychających do szarej strefy) podmioty najsłabsze.

Krótkookresowy optymizm

Zmiany na gorsze mają wciąż jednak charakter ilościowy i nie zdołały się przeistoczyć w zmianę jakościową. Polska nadal cieszy się większymi niż gdziekolwiek indziej w Europie swobodami gospodarczymi i może przeto wykorzystywać - przynajmniej w bliskiej przyszłości - ów wewnętrzny potencjał aktywności i witalności, który był - jak się powiedziało - źródłem dotychczasowych sukcesów. Należy więc sądzić, że krótkim okresie dostosowawczym już od drugiego półrocza nastąpi odbudowa tempa wzrostu na poziomie przekraczającym 5 procent rocznie.

Inwestycje zagraniczne

Nie spodziewam się istotniejszych zmian w wielkości bezpośrednich inwestycji zagranicznych, choć trzeba brać pod uwagę ich podatność na zmiany koniunktury zewnętrznej. Fakt, że Polska wyróżniła się w minionym roku pozytywnie na tle innych krajów rozwijających się, działać będzie na naszą korzyść. Trudno natomiast przewidzieć wahania wielkości inwestycji o charakterze spekulacyjnym i związane z tym zjawisko kształtowania się kursu walutowego i salda obrotów bieżących. Można jednak wskazać przesłanki, dla których pod tym względem Polska traci atrakcyjność - są to zmniejszający się dysparytet stóp procentowych i zwiększające się ryzyko kursowe (skutek większej elastyczności mechanizmu kursowego).

Ujemne saldo obrotów bieżących

Ujemne saldo obrotów wymieniane jest często jako jedno z zagrożeń dla stabilizacji gospodarczej w roku 1999. Nie podzielam tej opinii. W istocie ujemne saldo jest nieuniknioną konsekwencją napływu do Polski zagranicznych inwestycji i samo przez się nie jest niczym złym. Powody do niepokoju mogłyby być wtedy, gdy ujemne saldo byłoby wynikiem konsumowania rezerw lub zwiększania długu zagranicznego - w Polsce jednak rezerwy rosną, a dług się nie zwiększa. Ocenę zjawiska należy przeprowadzać nie pod kątem wielkości deficytu (względnej czy bezwzględnej), ale źródeł jego finansowania. W naszym przypadku zagraniczne inwestycje finansowały z jednej strony deficyt obrotów, z drugiej przyrost rezerw dewizowych. W takim razie ujemne saldo jest obrazem inwestycyjnej atrakcyjności Polski, a nie jak się je często przedstawia - jakąś formą patologii. Ujemne saldo obrotów oznacza, że powiększają się zasoby Polski i potencjał jej gospodarki. Całkowicie chybione jest doszukiwanie się przyczyn deficytu w załamaniu się eksportu na rynki wschodnie - gdyby nie było alternatywnych źródeł finansowania efektem spadku eksportu musiałby być odpowiedni spadek importu, a nie deficyt.

ZALECENIA

Polityka monetarna

Polityka monetarna powinna kierować się postulatem jak najszybszego osiągnięcia poziomu inflacji w wysokości 2-3 procent w skali rocznej. Dopiero bowiem ten poziom pozwoli na szerokie i efektywne zaistnienie długoterminowego kredytu mieszkaniowego. Osoby lekceważące inflację, uważające ją za "mniejsze zło", zdają się nie dostrzegać faktu, iż to właśnie o­na jest najważniejszą przyczyną zapaści mieszkaniowej w ostatniej dekadzie.

Polityka fiskalna

W polityce fiskalnej należy utrzymywać dotychczasową determinację w ograniczaniu deficytu finansów publicznych - traktując to jako warunek redukcji długu publicznego, którego koszty obsługi są ogromnym obciążeniem finansów publicznych, i ograniczania inflacji.

Polityka kursowa

W zakresie polityki kursowej należałoby się wystrzegać interwencji na rzecz obrony złotego. Interwencje takie na ogół nie przynoszą rezultatu, a kosztują kraje je podejmujące znaczny ubytek rezerw. W istocie interwencja jest dolewaniem oliwy do ognia - potęguje niepożądane zjawiska. Interwencja w obronie złotego to przecież sprzedaż państwowych dolarów taniej niż ich wartość rynkowa, a tym samym zachęta do ich kupowania. Zjawisko ucieczki od złotówki jest więc sztucznie podsycane. Pozostawienie spraw rynkowi w krótkim czasie doprowadzi do kursu równowagi, przy którym spekulacyjny zakup dewiz będzie po prostu nieopłacalny.

Polityka gospodarcza

W polityce gospodarczej rozumianej szerzej i w dłuższej perspektywie trzeba brać pod uwagę konsekwencje pogarszających się warunków prowadzenia działalności gospodarczej przez firmy najdrobniejsze oraz zjawisko wyżu demograficznego roczników młodzieży osiągających wiek produkcyjny i wynikającą stąd konieczność stworzenia dodatkowych miejsc pracy. Postępująca erozja swobód gospodarczych musi na dłuższą metę doprowadzić do dostrzegalnego spadku aktywności gospodarczej. Zmiana tej sytuacji wymagałaby przyjęcia punktu widzenia najdrobniejszych firm, tej niedostrzegalnej na codzień soli gospodarki, nie posiadającej na dobitek reprezentacji politycznej. Firmy te padają więc ofiarą zorganizowanych grup interesów z jednej strony oraz samorządowo-rządowej biurokracji z drugiej (jest to tym łatwiejsze, że ofiara jest w istocie bezbronna 1).

Koszty pracy

Z problemem demograficznym Polsce przychodzi się zmierzyć w sytuacji, w której praca opodatkowana jest na niezwykle wysokim poziomie. Praca jest tym samym w absurdalny sposób dyskryminowana względem innych czynników produkcji. W obu wypadkach nie mamy do czynienia z presją czasu na dokonanie zmian. Należy więc spokojnie dokonać przeglądu ustawodawstwa gospodarczego oraz analizy systemu dochodów publicznych po to, żeby przygotować koncepcję naprawdę głębokich zmian, których zaniechanie mogłoby stać się przyczyną - w perspektywie kilku lat - poważnych trudności społecznych i gospodarczych.

Polityka infrastrukturalna

W zakresie polityki infrastrukturalnej należy wreszcie przeprowadzić demonopolizacje usług telekomunikacyjnych, kolejowych i lotniczych, bowiem utrzymywanie tych monopoli opóźnia rozwój gospodarki. Zmiany wymaga program budowy sieci dróg krajowych. Monumentalny program budowy 2500 km autostrad pora zastąpić budowanymi ze środków publicznych znacznie tańszymi drogami szybkiego ruchu.


1. Sankcje za niewpłacenie składek ubezpieczeniowych w terminie: kara grzywny do 5 tysięcy złotych (art. 98); dodatkowa opłata w wysokości 100 procent nieopłaconych składek (art. 24); ponadto koszty postępowania egzekucyjnego, dodatkowe opłaty, opłaty prolongacyjne i odsetki za zwłokę obliczane na zasadach określonych w ordynacji podatkowej. Krótkotrwała utrata płynności finansowej to rzecz codzienna w działalności gospodarczej - kary za jej skutki doprawdy niecodzienne. Godzą o­ne w istocie w gospodarczy drobiazg, bo nie w prezesów spółek węglowych. Wygląda na to, że dla zatrudnienia pracownika trzeba mieć dzisiaj skłonności samobójcze.



2007 ©  Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe
http://www.ktp.org.pl/