Krwawy koszmar
Leszek Skowroński


Co może być bardziej makabrycznego niż dzieci mające uciechę w masowym mordzie innych dzieci?

Już ponad tydzień angielskie gazety relacjonują i analizują ostatnią masakrę w amerykańskiej szkole średniej. Jeszcze parę dni i prawdopodobnie sprawa zostanie zapomniana aż do następnej szkolnej masakry. Będziemy mogli sobie porównać gdzie trupów było więcej i gdzie ofiary zostały zabite w bardziej wymyślny i bardziej okrutny sposób. Nie tylko poszukiwanie sensacji jest jednak powodem tak długiego zainteresowania się prasy i społeczeństwa angielskiego krwawym koszmarem w szkole w Littleton, Denver, w stanie Colorado. Praktyka pokazuje, że to co wydarza się w Ameryce, zarówno dobre jak i koszmarne, prędzej czy później pojawi się w Anglii. Trupy dzieci w szkole, młodociani mordercy liczący niewiele więcej niż 10 lat to już też fakty ze współczesnej brytyjskiej historii.

Nazwali się "mafią czarnopłaszczowców" od czarnych długich płaszczów, które nosili nawet w upalne dni letnie. Pasjonowały ich brutalne i agresywne gry komputerowe, broń, bomby, muzyka heavy metal, satanizm i Adolf Hitler. W tej około dwunastoosobowej grupie uczniów, przywódcami byli Eric Harris i Dylan Klebold, dwaj 18-latkowie. To właśnie o­ni stali się autorami masakry. "Cały czas gadali o wojnie i Adolfie Hitlerze"mówi Matthew Good, kolega szkolny i sąsiad Harrisa. Tatuowali sobie na ramieniach swastyki. Dylan obnosił się w poprzedzającym tygodniu z opaską na ramieniu, z napisem, który zawiadamiał: "Nienawidzę ludzi". Harris miał swą własną stronę internetową pod imieniem "Reb", na której informował wszystkich, którzy byli ciekawi: "Mieszkam w Denver i mam ochotę wybić wszystkich mieszkańców tego miasta. Chcę ich wysadzić w powietrze i wystrzelać. Nie obchodzi mnie czy sam zginę. Chce was wszystkich pozabijać." W internecie zostawili wiadomość: "Przygotowanie do wielkiego dnia - 20 tego kwietnia. Wszyscy gorzko będziecie żałować." "Myśleliśmy, że tak się tylko wygłupiają, gdy wygrażali "Pozabijamy was wszystkich"" - relacjonują koledzy, którzy masakrę zdołali przeżyć.

20-tego kwietnia (110 rocznica urodzin Adolfa Hitlera) godzina 11.30. Ponad 1800-ciu uczniów Columbine High School szykuje się do przerwy obiadowej. Korytarze zatłoczone uczniami idącymi do stołówki. W bibliotece i czytelni pełno ludzi. Na parkingu dwie dziwnie wyglądające postacie w długich płaszczach i narciarskich goglach zostawiają paczkę i kierują się w stronę budynków szkolnych. Dowcipnisie przygotowywujący kawał? Sytuacja wyraźnie przestaje być śmieszna gdy paczka na parkingu wybucha a w rękach płaszczowców pojawiają się karabiny a zaraz potem pierwsze strzały. Strzelającym jest jednak wesoło. Śmieją się i wołają do swych ofiar "Dobry dzień żeby umrzeć. Złap kulkę. Wszyscy umrzecie". Jeden z tych co przeżyli skomentował: "wyglądali tak jakby jeszcze nigdy tak dobrze się nie bawili."Przez prawie 4 godziny byli panami życia i śmierci swych kolegów szkolnych i nauczycieli. Zostawili po sobie 15 trupów i kilkudziesięciu rannych na korytarzach, w stołówce i czytelni.

Strzelaninę z Kleboldem i Harrisem w rolach głównych można sobie obejrzeć na wideo sfilmowanym parę miesięcy przed rzeczywistą masakrą. Chris Reilly, 17-latek, mówi: "Widziałem to wideo nakręcone przez Erica i Dylana. Właściwie wszystko się zgadza z tym co się wydarzyło. Mieli kolegów udających ofiary a sami szli korytarzami i strzelali. Strach brał gdy się na to patrzyło."Erik Veil, 16-latek, który pomagał im nakręcić te sceny i przekazał kopie policji, mówi, że nakręcili więcej tego typu filmów. Obaj zabójcy, według tego co opowiadają ich koledzy, byli fanami młodych gwiazdorów Keanu Reeves'a i Leonarda DiCaprio, z których każdy grał w filmach zabójcę szkolnych kolegów lub znajomych. Namiętnie słuchali też muzyki Marylina Mansona, demonicznego piosenkarza, który w prawie każdym swym utworze promuje agresję, mord i śmierć. Oglądacze pornografii marzą by przeżyć to co oglądają "w rzeczywistości". Czy jest to tak nieprawdopodobne, że przynajmniej niektórzy z miłośników okrutnych i krwawych filmów oraz przynajmniej niektórzy ze zwycięzców brutalnych gier komputerowych i internetowych zapragną "sprawdzić się w rzeczywistości"?

Banalne i nudne staje się powtarzanie, że społeczeństwa zachodnie są chore. Banalne i nudne bo nic z tego powtarzania nie wydaje się wynikać. Od kilkudziesięciu lat kultura masowa staje się coraz bardziej agresywna, okrutna, krwawa i wyuzdana. Jest to fakt, któremu nawet najbardziej liberalni politycy i opiniotwórcy nie mogą zaprzeczyć. Wystarczy bowiem porównać filmy, programy telewizyjne i czasopisma sprzed 40 lat z tym co jest dostępne dla każdego, również dzieci, teraz. Obrońcy wartości liberalnych twierdzą jednak, "że widzowie są świadomi tego, że to fikcja, więc nie ma to wpływu na ich zachowanie, wybory i wartości, których dokonują w życiu "rzeczywistym"."To co jest oczywiste dla producentów proszków do prania i płatków kukurydzianych tzn. fakt, że filmowe reklamy oddziaływują na realne wybory oglądających, wydaje się niepodobieństwem dla producentów psychopatycznych filmów (tzn. zalew rynku wszystkimi jakie się da tylko pomyśleć rodzajami zbrodni, sfilmowanymi pieczołowicie by dać maksymalnie realistyczny obraz nie ma żadnego wpływu na psychikę widza dojrzałego czy młodocianego). Być może, te różnice zdań da się wyjaśnić, jeśli zwróci się uwagę na to, kto i gdzie zarabia pieniądze. Producenci proszków i płatków zarobią tym więcej, im więcej tych proszków i płatków sprzedadzą a wydawanie miliardów na filmowanie reklam wpływających na wybory widzów wyraźnie im się opłaca. Producenci filmów zarobią tym więcej im dłużej społeczeństwa będą wierzyły, że dzieci wychowane na oglądaniu realistycznych morderstw i masakr filmowych i telewizyjnych wyrastają na miłujących bliźnich, pełnych współczucia dla cierpiących, spokojnych i zdrowych na umyśle ludzi.

Warto zwrócić również uwagę na inny fakt. Współcześni decydenci to ludzie w wieku 40-60 lat z osobowościami i poglądami ukształtowanymi przed 30-tu i więcej laty. Zalew okrucieństwem jest dla nich czymś nowym, współczesną aberracją, chętnie nawet zgodzą się, że czymś niepożądanym bo patrzą na to "od zewnątrz", z punktu widzenia ukształtowanego w czasach gdy tej aberracji nie było. Dla współczesnych 15-to czy 25-cio latków kilometry półek wideo z miękką i twardą pornografią, sadyzmem, brutalnością, mordem indywidualnym i masowym, wulgaryzmami, niezliczoną liczbą brutalnych gier rozgrywanych w "wirtualnej rzeczywistości" istnieją "od zawsze", stanowią stały element ich świata. Czy jest to aż tak dziwne, że coraz więcej młodych ludzi będzie miało kłopot z odróżnieniem, które wartości należą do świata fikcyjnego a które do realnego?

Co więc może być bardziej makabrycznego niż dzieci mające uciechę w masowym mordzie innych dzieci? Jeśli ktoś ma pomysł to producenci filmowi będą ostro walczyć o prawa autorskie, obrońcy wolności słowa staną murem za prawem do artystycznej ekspresji a liberalni koneserzy będą smakować produkt nowatorskiej estetyki nieskrępowanej średniowiecznymi okowami tradycyjnej moralności.

Do zobaczenia w kinie.



2007 ©  Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe
http://www.ktp.org.pl/