Cywilizacja i ekolodzy
Janusz A. Majcherek


Jednym z kryteriów przynależności kraju do cywilizowanej części świata jest zdolność zorganizowania w nim wielkich, masowych imprez kulturalnych, gospodarczych lub sportowych, w rodzaju koncertów światowej megagwiazdy muzycznej dla kilkudziesięciotysięcznej widowni na stadionie, wystawy przemysłowej typu Expo albo zawodów rangi grand prix, mistrzostw świata w jednej z najpopularniejszych konkurencji sportowych, a najlepiej igrzysk olimpijskich. Nie ma chyba nic złego ani dziwnego w tym, że Polska ma aspiracje wypełnienia tych kryteriów, czyli uzyskania statusu kraju cywilizowanego. Być może Międzynarodowy Komitet Olimpijski uzna, że część z tych aspiracji jest jeszcze na wyrost. Nie można jednak przejść spokojnie nad tym, że w Polsce objawiły się, w toku walki przeciw olimpijskiej kandydaturze Zakopanego, zorganizowane środowiska i grupy dążące do tego by nasz kraj się takich aspiracji w ogóle wyrzekł.

W czasach komunistycznych Polska pozostawała poza mapą spotkań i występów wybitnych artystów, sportowców czy przemysłowców, mogliśmy jedynie marzyć o koncertach gwiazd rocka, zawodach grand prix w tenisie lub wyścigach formuły 1 czy wielkich wystawach i targach przemysłowych. Upadek PRL pozwalał te senne marzenia przenieść w sferę nadziei formułowanych na jawie. Niestety, ich spełnienie okazało się trudniejsze niż można było przewidywać.

Dla wielu Polaków poważnym rozczarowaniem stało się, że zespół The Rolling Stones, który przyjął w 1989 r. zaproszenie od świeżo wybranego prezydenta Havla i wystąpił na praskim Strahovie, nie uwzględnił na swojej ówczesnej trasie koncertowej naszego kraju. Jeszcze przez kilka lat gwiazdy tego formatu omijały Polskę, wzbudzając rozgoryczenie wśród rodzimych fanów, karmionych wyjaśnieniami, że to brak ustawowych regulacji w zakresie prawa autorskiego i ochrony obrotu dobrami kultury oraz tolerowanie masowego piractwa fonograficznego odstręczają znaczących wykonawców. Jak się okazało, na przeszkodzie stały też niedostatki infrastruktury oraz ograniczone możliwości techniczne i organizacyjne. Po kilku latach większość tych problemów udało się jednak rozwiązać i Polacy mogli obejrzeć oraz usłyszeć na żywo największe światowe gwiazdy, łącznie z U2 i wspomnianymi Rolling Stonesami. Polska znalazła się na trasach koncertowych największych, choć wciąż jeszcze nie wszystkich oczekiwanych (np. Pink Floyd) wykonawców, została przez nich zaliczona do cywilizowanej części świata.

Nadal jeszcze nie możemy marzyć, aby nasz kraj stał się organizatorem wielkich wystaw i targów prezentujących cywilizacyjno-przemysłowy dorobek ludzkości. Polska nie należy do najważniejszych miejsc, w których spotykają się i pokazują swoje osiągnięcia wytwórcy jakiejkolwiek branży współczesnej gospodarki, choć ranga niektórych międzynarodowych imprez i salonów rośnie. Zorganizowanie wielkich targów multiprzemysłowych lub wystawy światowej typu Expo wciąż jednak pozostaje poza zasięgiem polskich możliwości, na razie możemy tylko pozazdrościć Portugalczykom ich wspaniałej prezentacji i promocji podczas ubiegłorocznej wystawy światowej, której organizacja przypieczętowała ich awans do rangi kraju w pełni cywilizowanego i przynależącego do najwyżej rozwiniętych.

Polska jest wciąż omijana również przez największych sportowców, reprezentujących najpopularniejsze i najbardziej widowiskowe dyscypliny. W naszym kraju nie odbywają się zawody rangi pucharu świata i cyklu grand prixw żadnej spośród kilku najszerzej na świecie śledzonych i najintensywniej omawianych dziedzin sportu, a więc rodzimi kibice nie mają możliwości oglądania na żywo zbyt wielu spośród największych gwiazd sportowych. W Polsce nie odbyły się dotychczas zawody o mistrzostwo świata lub choćby Europy w żadnej z najpopularniejszych, mających masową widownię dyscyplin sportowych. Olimpiada pozostaje jedynie w sferze marzeń i zazdrości wobec Hiszpanów czy Koreańczyków, którzy organizacją takiej imprezy zwieńczyli swój cywilizacyjny rozwój dokonany w ostatnich dekadach.

Sądząc z informacji o zawartości raportów sporządzonych przez delegatów Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, władze MKOl. mogą uznać, że Polska nie jest jeszcze w stanie zorganizować igrzysk, o przyznanie których wystąpiło Zakopane, wsparte przez najważniejsze instytucje i osobistości Rzeczypospolitej. To nie jest jedyny, ani nie najważniejszy kłopot, bo za kilka lat będzie można znowu zgłosić swoją kandydaturę, ze znacznie większymi szansami na sukces. Są jednak w Polsce tacy, którzy chcą te plany storpedować raz na zawsze.

Polska jest krajem zapóźnionym cywilizacyjnie, ale ogromna większość Polaków ma aspiracje i ambicje szybkiego nadrobienia zacofania oraz awansowania do grupy państw o najwyższym poziomie cywilizacyjnego rozwoju. Aspiracje takie i dążenia powinny być zrozumiałe same przez się, a oceniane z uznaniem i szacunkiem. Każdy rozsądnie i przytomnie myślący Polak zdaje sobie sprawę, że nowocześnie rozumiany postęp cywilizacyjny nie może się dokonać w sposób szkodliwy czy uciążliwy dla przyrody, ale wręcz przeciwnie - nowoczesna cywilizacja wymaga szacunku dla natury i harmonii ze środowiskiem człowieka. Uwzględnianie aspektów ekologicznych jest oczywistym obowiązkiem osób programujących i realizujących przedsięwzięcia służące rozwojowi w którejkolwiek z dziedzin współczesnej cywilizacji.

Są jednak powody do podejrzeń, że to nie o taką harmonię między kulturą i naturą, cywilizacją i przyrodą chodzi tym polskim ekologom, którzy stanęli na czele ruchu sprzeciwu wobec olimpijskich aspiracji Zakopanego. To bowiem często ci sami, którzy prowadzą równie bezkompromisową kampanię przeciw budowie w Polsce autostrad, co już zupełnie niedwuznacznie wskazuje, że chodzi im o zahamowanie cywilizacyjnego rozwoju kraju, a respekt dla wymogów środowiska naturalnego oznacza z ich punktu widzenia rezygnację z cywilizacyjnych aspiracji społeczeństwa, którą chcą na nim wymusić. A to jest dla przyszłości kraju i polskiego społeczeństwa niebezpieczne.

Niedobrze się stało, że polskie ruchy ekologiczne zostały zdominowane przez fanatyków i fundamentalistów, to fatalne, że właśnie o­ni poprowadzili krucjatę przeciw olimpiadzie w Zakopanem. Jeśli uda im się te olimpijskie plany pokrzyżować, to przecież jeszcze nie stanie się tragedia. Nieszczęściem byłoby, gdyby zdołali trwale udaremnić cywilizacyjny awans Polski. Na razie są na to zbyt słabi, ale doprowadzenie do fiaska olimpijskich starań Zakopanego znacznie by ich umocniło.



2007 ©  Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe
http://www.ktp.org.pl/