Europejska integracja - spojrzenie na wiek XX, część II
Edmund Goldberger


Przy końcu pierwszego millenium ludzie chronili się w lasach w obawie przed "końcem świata" (niekoniecznie historii). W tym stuleciu, przepowiadaną klęską miał być upadek zachodniej cywilizacji. Po pierwszej wojnie światowej wielu zwolenników zdobyła głoszona przez Spenglera wizja upadku Zachodu. Obecnie, gdy zbliżamy się do końca drugiego millenium, złowróżbne przepowiednie wskazują na kruchość i być może upadek naszego porządku społecznego i dziedzictwa. Pozytywny, racjonalny i zarazem instynktowny sceptycyzm przekształcił się w nieuzasadniony pesymizm. Dramaty tego wieku, tragedie, upadek starych i nowych imperiów sprawiły, że stał się o­n bardziej przyswajalny.

Jacques Maritain przypominał nam, że "w każdej epoce świat wydawał się być stracony i w trakcie każdej z nich został ocalony". Polityczny brud był przezwycięćany przez ekonomiczny dobrobyt. Rozszerzając zakres wolności rynków ekonomiczna demokracja wymuszała demokrację polityczną.

Posługując się globalnymi, geopolitycznymi kategoriami, możemy spodziewać się wzrostu znaczenia niezrestrukturyzowanych jeszcze politycznie, ale już ekonomicznie restrukturyzujących się Chin oraz poszukującego dziedzin dla swojego wzlotu Islamu. Nad naszymi głowami wisi już trudny jeszcze do rozszyfrowania wzrost politycznego znaczenia Japonii, wynikający z jej ekonomicznej potęgi.

Bardziej bezpośrednio bywa kwestionowana kontynuacja militarnej potęgi USA i ekonomicznych możliwości tego kraju do jej utrzymania. USA to największa gospodarka świata, bardziej produktywna niż rywalizujące z nią gospodarki japońska i niemiecka. Czy niższy w porównaniu z innymi krajami wzrost gospodarczy, wyższa inflacja oraz wysokie prywatne i publiczne zadłużenie są symptomami gasnącej potęgi? Napisane już nekrologi są przedwczesne. Radykalnie zmieniający się świat wywiera wpływ na to skłonne do wygodnego życia, najbogatsze państwa świata. Ale niezależnie od wielu istotnych problemów, ta ogromna wspólnota zawsze posiadała wielu nowatorskich, przedsiębiorczych ludzi, którzy w przeszłości stawiali czoła wszelkim trudnościom i pomyślnie je rozwiązywali.(...) Ale dyskutowanego obecnie końca światowej potęgi USA nie widać jeszcze na horyzoncie. "Nie popełniajmy błędu niedoceniania Ameryki."

Przemiany, które w obecnej dekadzie osiągnęły swój punkt szczytowy oddziaływują na cały świat. Skutki upadku europejskich imperiów są różne: w przypadku imperiów opartych na krajach zamorskich - brytyjskiego, francuskiego i holenderskiego zostały o­ne już przetrawione (tzn. powstała w wyniku tego sytuacja uległa normalizacji - przyp. tłum.). W przypadku imperiów, które powstały w wyniku aneksji sąsiednich terytoriów, a więc imperium Habsburgów, carów i ich spadkobiercy - Związku Sowieckiego, a także ottomańskiego, to jeszcze nie nastąpiło. Los tych ostatnich stanowi ostrzeżenie dla narodów, które przekształcają się w imperium, nawet jeżeli ubiera się o­no w szaty federalnego państwa.

Teraz, gdy zbliżamy się do końca drugiego millenium, na naszą przyszłość wpływ wywierać będą:

  1. współzawodnictwo pomiędzy neosocjalizmem i kapitalizmem;
  2. nacjonalizm;
  3. struktura Europy, w tym rola Niemiec w tej strukturze;
  4. integracja Wschodniej Europy;
  5. charakter zmian zachodzących w dawnym Związku Sowieckim.

Neosocjalizm kontra neokapitalizm

Socjalizm w "starym stylu" upadł, ponieważ źle funkcjonował, był nieefektywny, nie zezwalał na gromadzenie bogactwa, opierał się na politycznym despotyzmie, który wymagał stosowania przymusu w gospodarce. "Socjalizm w nowym stylu" jest w trakcie tworzenia; jest to bardziej łagodna wersja korporacyjnego socjalizmu (przypominająca stato corporativo Mussoliniego czy też narodowy, państwowy socjalizm Hitlera) oraz inne hybrydowe konstrukcje socjalizmu. Przejawia się o­n w:

  1. dyryżystycznym planowaniu, zwiększaniu władzy nieprzychylnej rynkowi biurokracji, wspieraniu interesów uprzywilejowanych producentów, interwencyjnej polityce, przeregulowaniu oraz wszelkich innych utrudniających funkcjonowanie rynku działaniach;
  2. populistycznym egalitaryzmie, polegającym na arbitralnym podziale dochodów, ich regulowaniu, popieraniu równości efektów, które utrudniają możliwość wybicia się i prowadzą do przymusowej równości;
  3. zapewnianiu powszechnej opieki społecznej, która nie pozwala dać więcej tym, którzy znaleźli się w biedzie i zamiast preferować potrzebujących zapewnia opiekę wszystkim tym, którzy tego się domagają. Wyborcza konkurencja zaciera granice powszechnej opieki społecznej. Niezależnie od wyższych kosztów: wydatków publicznych, skłonności do wzrostu inflacji, tworzy o­na syndrom zależności: "gdy państwo zabezpiecza wszystkich, wszyscy stają się od niego zależni".

Zniesławiony laissez faire (nowy, ukuty w 1926 r. przez Keynesa termin) został zarzucony w roku 1930, co stało się powodem do depresji. Obecny neokapitalizm nie jest pełnym laissez faire, wystarczy jednak by zapewnić dobrobyt. Zadaniem rządu jest stwarzanie warunków dla efektywnego funkcjonowania rynków, a nie przejmowanie ich funkcji. Roosevelt zdefiniował odpowiedzialny kapitalizm jako "amerykański system nieskrępowanej przedsiębiorczości i ekonomicznej demokracji". Prawdziwa demokracja nie może obejść się bez jakichś form kapitalistycznej gospodarki.

Często krytycy kapitalizmu oskarżają go o powodowanie depresji i związanych z tym deprywacji. Według Schumpetera (cytującego Juglara) jedynym powodem depresji jest prosperity. Cykliczne wahania w górę i w dół są nieuchronne w każdej nie opartej na przymusie gospodarce (występują o­ne również w gospodarkach opartych na przymusie, choć inaczej się przejawiają). Jeżeli wzrost i prosperity osiągają nadmierne rozmiary, niezbędne wahnięcie z powrotem przybierze także nadmierne rozmiary, w związku z czym dostosowująca recesja przerodzi się w depresję. Po II wojnie światowej recesje nie przeradzały się w sztuczne depresje, ponieważ nie dopuszczano do tego, by wzrost osiągał nadmierne rozmiary.

Nie można zaradzić obecnej ekonomicznej malaise zakładając, że kontynuowanie wzrostu gospodarczego jest stanem naturalnym, nieodłącznym przywilejem, do którego wszyscy mają prawo. Może to spowodować nieświadome odejście od dominującej obecnie akceptacji powszechnego dobrobytu. Nie istnieje żadna niekończąca się, jednoznaczna droga do wiecznych korzyści. Aktualna krytyczna niemal sytuacja i obecna recesja są wynikiem opóźnionych dostosowań. N.p. ponieważ w okresie ostatnich 100 lat realna wartość nieruchomości rosła średnio o 2% rocznie. Nadmierny wzrost cen wymagał korekty, w związku z czym ceny spadają.

Obecne procesy dostosowawcze wynikają w rosnącego przeświadczenia, że świat przechodzi wielką transformację. Jej przyczynami są:

  • Dobrowolne odchodzenie od socjalizmu w jego sowieckim wydaniu oraz w byłych europejskich krajach satelickich, które doprowadziło do zaakceptowania gospodarki rynkowej w całym zacofanym lub słabiej rozwiniętym świecie - nadal biednym, ponieważ wybrał o­n socjalistyczną drogę rozwoju. Skutki tego faktu są głębokie i nie do przecenienia. W następstwie tego zwrotu te ludne kraje staną się najpierw konkurentami (odprysk cudu, jaki dokonał się w krajach Pacyfiku?), a później nowymi dodatkowymi rynkami. Obecnie może udać się to, co usiłowano osiągnąć w okresie kilku dziesięcioleci w ramach bilateralnej pomocy, a co nie mogło się udać w nieefektywnych półsocjalistycznych systemach krajów rozwijających się.
  • Uznany za bardziej pożądany niż odchodzący w niebyt kolektywizm rynkowy kapitalizm umacnia się wszędzie, zaś szeroko zakrojona długookresowa prywatyzacja stwarza bodźce do wzrostu efektywności i innowacji. Umacnia się oparte na wiedzy gałęzie usług.
  • Bardziej wyszukana technologia wymusza wyższe standardy edukacyjne, tam zaś gdzie są o­ne nieosiągalne tworzy się rzesza nie nadających się do zatrudnienia bezrobotnych. Po zlikwidowaniu przypisywanego kapitalizmowi proletariatu (który był bardziej powszechny w socjalizmie), pojawi się nowy proletariat, złożony z nie nadających się do zatrudnienia bezrobotnych. Jedynie reorganizacja systemu kształcenia, zwłaszcza w USA i w Wielkiej Brytanii, która z uwagi na pozostające w tyle szkolnictwo podstawowe nie może być tam szybko zrealizowana, może zapobiec temu nowemu zagrożeniu, lub przynajmniej złagodzić jego skutki.
  • Prowadzone na masową skalę badania przynoszą w efekcie innowacje, nowe produkty, prowadzą do obniżenia kosztów i zmniejszenia udziału pracy w jednostce produktu. Kraje, które posiadają większą zdolność do przyswajania sobie nowych, zmieniających się umiejętności, znajdą się w korzystniejszej sytuacji. Doskonalsze umiejętności i zdolność do ich zmiany mogą doprowadzić do dalszego umiędzynarodowienia przemysłu.
  • Jak się wydaje, większość rządów, międzynarodowe instytucje, biznes oraz opinia publiczna są zgodne co do tego, że inflacji nie wolno tolerować, że jest to zło, które niszczy ekonomiczną i społeczną tkankę społeczeństwa. Dotyczy to też skłonnej do inflacji Wielkiej Brytanii, gdzie podczas wyborów partie prześcigały się ze sobą, by przekonać wyborców, że ich polityka nie prowadzi do inflacji.

Inflacja jest nieproszonym gościem na bankiecie zorganizowanym, by promować dobrobyt. Ogłupia o­na ludzi tak, że nie dostrzegają wymagającej dostosowania nadwyżki i zdradziecko wytwarza w nich złudne uczucie, że żyją w warunkach prosperity (niestety powierzchownej).

Ponieważ obecnie rynki ukarałyby każde duże państwo za spowodowanie inflacji, atakując jego walutę i tym samym wymuszając działania antyinflacyjne, powstała nowa baza dla stabilizacji, na której można bezpiecznie budować dobrą koniunkturę. Inflacja jest produktem wewnętrznym danego kraju i mogą ją przezwyciężyć jedynie podjęte przezeń działania, a nie międzynarodowe układy pomiędzy ministrami finansów i ustalanie kursów walutowych. Tym ostatnim musi przecież towarzyszyć podjęcie niezbędnych działań dostosowawczych przez kraj, który naruszył reguły.

Prężność obecnego neokapitalistycznego systemu umożliwi przezwyciężenie destrukcji. Podjęte działania dostosowawcze zapobiegną dalszemu pogarszaniu się sytuacji. Popadnięcie w pesymizm mogłoby być uzasadnione, gdyby rynki nie podjęły procesów dostosowawczych. Wzrost może nadal kształtować się na niskim poziomie, aż do zakończenia procesów dostosowawczych. Niewłaściwie realizowane dostosowania mogą opóźnić postęp. Ale problemy naszych gospodarek nie są aż tak trudne, by nie można było im zaradzić. Nie ulega wątpliwości, że znów dojdzie do ożywienia gospodarczego i odwrócenia spadkowych trendów.

Nacjonalizm

Słowo nacjonalizm cieszy się złą sławą, jest o­no bowiem kojarzone z wybujałą agresywnością i dążeniem do dominacji nad innymi narodami. Istnieje jednak również nacjonalizm, który przejawia się w dążeniu do zachowania tożsamości i do samostanowienia, i który odnosi się z szacunkiem do dążeń innych narodów do samostanowienia (w języku polskim używa się w tym kontekście słowa "patriotyzm"). Jest to nacjonalizm, który wzbudza wiarę we własne siły i we własne możliwości. Zmierza o­n do "afirmacji osobowości narodu", jednoczy wysiłki na rzecz doskonalenia tej osobowości, cementuje poczucie wspólnoty. Wyłaniające się nacjonalizmy nie muszą być postrzegane jako dążenie do dominacji i agresji w stosunku do innych narodów.

Procesy potwierdzania narodowej tożsamości przybierają na sile (dotyczy to również Zachodniej Europy) zarówno wśród starych narodów, jak i tych, które obecnie dążą do samostanowienia i niezależności.(....).

Europa

Europa zajmuje centralną (rosnąca obecnie) ekonomiczną i polityczną pozycję w świecie. Jeżeli nie zdoła o­na utrzymać swej na nowo odzyskanej potęgi, to fakt ten wywrze głęboki wpływ na cały świat. Stworzy to zagrożenie dla gospodarczej koniunktury i wolnego rynku, utrudni rozwiązanie problemów krajów post-sowieckich, których przyszłość stanie się trudna do przewidzenia.

(...) WE nowa polityczna struktura, Stany Zjednoczone Europy, ma być zrealizowana w wyniku zmian ustrojowych i gospodarczych, polegających głównie wszystkie uczestniczące w nim waluty z DM pod parasolem Bundesbanku, który cieszy się opinią zdecydowanego przeciwnika inflacji. Obecnie narzucony przez Europejski System Walutowy gorset ogranicza swobodę manewru Zjednoczonego Królestwa (np. obniżanie stóp procentowych). W rzeczywistości Bundesbank wywiera większy wpływ na brytyjską politykę walutową niż Ministerstwo Skarbu i Bank Anglii. Jednakże realizacja stosownych polityk i decyzji znajduje się w ręku władz Zjednoczonego Królestwa, w związku z czym urealnianie waluty jest nadal możliwe.

Wraz z powstaniem Banku Centralnego i utworzeniem wspólnej waluty pod władzę tego banku przejdzie polityka walutowa i związane z nią komplementare polityki, w tym polityka budżetowa. Przejęcie przez Bank Centralny odpowiedzialności za te sprawy będzie budzić niezadowolenie, zwłaszcza gdy z zagranicy zaczną nachodzić mniej lub bardziej uciążliwe przepisy.

Na papierze, powiązanie walut w Europejską Unię Walutową ma służyć utrzymywaniu inflacji na niskim poziomie w uczestniczących w tym systemie państwach, zwłaszcza w tych, w których brak politycznej woli nie pozwala by to uczynić i które w związku z tym wolą by je do tego zmuszono. Oznacza to, że DM będzie pełnić rolę kotwicy i że Bundesbank utrzyma swą mocną opinię instytucji skutecznie zwalczającej inflację. Czy jednak można wiecznie polegać na prawości kogoś innego, nawet gdy tym kimś jest Bundesbank? Przed takim niebezpieczeństwem nie można się zabezpieczyć. Przyszły rząd niemiecki może prowadzić politykę proinflacyjną, Bundesbank może utracić swą niezależność, niektórzy gubernatorzy banku mogą zmienić politykę, polityczne okoliczności mogą wymusić przejście na inne pozycje.

Podobną, a nawet większą niepewność może budzić projekt utworzenia Centralnego Banku Europejskiego, jednak do tego czasu nie pojawi się żadna alternatywa, żaden bowiem pojedynczy kraj nie dysponuje skutecznym lekarstwem. Wszyscy wiszą na jednej linie.

Kontrola i utrzymywanie inflacji na niskim poziomie mogą być traktowane jako ewangeliczna pewność. Czy nie jest niebezpieczne przekazywanie całej władzy Bankowi Europejskiemu czy nawet Bundesbankowi w ramach Europejskiego Systemu Walutowego na nieograniczony okres?

Ukryte, skierowane przeciwko sąsiadom animozje występują praktycznie we wszystkich krajach członkowskich. Będą się o­ne nasilać w miarę jak coraz więcej centralnie podejmowanych decyzji będzie wywierać wpływ na całokształt i bieżące życie mieszkańców. Decyzje tolerowane, gdy podejmuje je własny rząd, będą budzić sprzeciw, gdy zostaną narzucone przez odległy ponadnarodowy rząd, wybrany przez nieznane polityczne formacje. Prawną legalność będzie można stworzyć, zabraknie jednak społecznie uznanej legalności.

Kolejnym błędnym sądem jest twierdzenie, że ekonomiczną i polityczną potęgę Niemiec należy "zablokować" w ramach spoistego federalnego państwa. Wręcz przeciwnie, najsilniejszy zdobędzie najwięcej władzy i będzie w coraz większym stopniu ulegał pokusie by z niej korzystać. Wskazuje na to - jak to już podkreślał Kant - historyczne doświadczenie. W rzeczy samej, znacznie większym niebezpieczeństwem może okazać się zintegrowanie w ramach Stanów Zjednoczonych Europy krajów Wspólnoty Europejskiej z Niemcami. Może to być szkodliwe i w pewnym sensie nieprzyzwoite w stosunku do demokratycznych Niemiec, ponieważ sytuacja taka będzie rodzić resentymenty i prowokować naprawdę wrogie reakcje.

Jednakże Niemcy mogą legalnie domagać się wiodącej ekonomicznej i politycznej pozycji. Niezależne, niezablokowane Niemcy będą musiały dokonać wyboru pomiędzy powściągliwym podejściem do swej rosnącej potęgi, tak jak to demonstrował Bismarck po ich pierwszym zjednoczeniu w 1871 roku, a nadmiernym demonstrowaniem tej potęgi, tak jak to czynił Wilhelm II po roku 1890, co - jak wiadomo - doprowadziło do tego, że ich sąsiedzi poczuli się zagrożeni i w konsekwencji do wojny.

Pokój musi być zachowany, tak by dzięki współpracy i koegzystencji można było zapewnić dobrobyt. Będzie to zadaniem ekonomicznego Jednolitego Rynku, który jest motorem wzrostu ekonomicznej potęgi Niemiec, a tym samym stwarza najbardziej przekonywujący powód do respektowania potrzeb wszystkich jego uczestników. Byłoby jednak nierealistycznym i nierozsądnym oczekiwać, że Niemcy nie będą postępować zgodnie z własnym interesem, podczas gdy pozostali członkowie będą mieli prawo do niego się odwoływać.(...).

Europa Wschodnia

Trudno przecenić znaczenie Wschodniej Europy (z jej blisko 20% udziałem w liczbie mieszkańców kontynentu) dla pokoju i dobrobytu całej Europy. Obecnie, gdy stolica Niemiec jest przenoszona na wschód, z Bonn do Berlina, Wschodnia Europa przesuwa się bliżej centrum Europy. Geopolityczny punkt ciężkości na linii Wschód-Zachód ulega zmianie.(...). Powody dla wsparcia tego regionu są takie same, jak te którymi kierowano się po 1945 r., gdy zdecydowano przywrócić dobrobyt w Niemczech. Pozostawienie tonących wówczas Niemiec i obecnie Wschodniej Europy świadczyłoby o rujnującej słabości Europy. Powinniśmy pomóc Europie Wschodniej po to, by pomóc samym sobie. Nie chodzi tu o symboliczną, retorycznie satysfakcjonującą kroplówkę pomocy, ale o umożliwienie jej pełnego dostępu do rynków, przede wszystkim - rynku Wspólnoty Europejskiej; stymulowanie tworzenia się krajowych kapitałów i zachęcanie zagranicznego kapitału do większego zaangażowania się w gospodarki tego regionu; poważny udział w niezbędnej prywatyzacji i w technicznej rekonstrukcji; popieranie rozwijającego się sektora prywatnego. Zachód przeocza fakt, że poprawa poziomu życia 65 mln cennych klientów oznacza powstanie nowych rynków.(...).


Tajemnica tego, co mogłoby być polega na tym, że zawiera o­na w sobie wszystkie możliwości. Istnieją przesłanki dla osiągnięcia każdego możliwego wyniku. Niebezpieczeństwa naszych czasów można złagodzić i istnieją wszelkie dane po temu by pozytywne sądy mogły być wypowiadane częściej niż negatywne.

Usiłowanie stworzenia w Europie jednego narodu może okazać się fatalną w skutkach iluzją. Dzisiejsza Europa jest centrum pokojowych dostosowań, jej narody chcą żyć i prosperować razem. Może o­na stać się orkiestrą złożoną z wielu grających, z których każdy przyczyni się do zagrania dobrego koncertu. Wolność w Europie może być zachowana dzięki jednolitemu Rynkowi i politycznej wspólnocie niezależnych narodowych państw. Obecna i następne dekady będą okresem wielkich zmian i wyjątkowych możliwości.



2007 ©  Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe
http://www.ktp.org.pl/