Podważenie abolicjonizmu w dziesięć minut
Piotr Bartula


W "Nowym Życiu Gospodarczym" nr 14 prof. Edward Wnuk Lipiński przedstawił kilka najczęściej przywoływanych argumentów przeciwników kary śmierci. Poddajmy je zwięzłej analizie.

1. Nieodwracalność
Ta właściwość kary śmierci czyni ją w oczach abolicjonistów - jak mówią - przerażającą. Jednak opinia, iż tylko kara śmierci jest nieodwracalna wprowadza szeroką publiczność w błąd, albowiem każda kara, która dobiegła swego kresu jest nieodwracalna. Takimi były niegdyś okaleczenia, napiętnowania, tortury, banicja. Taką jest niewątpliwie kara dożywotniego więzienia, a nawet wieloletniego więzienia niszczącego doszczętnie psychikę niewinnie osądzonego. Znane są wypadki samobójstw zrehabilitowanych więźniów, dla których odszkodowania pieniężne niewiele lub zgoła nic nie znaczyły wobec straconych lat życia, straconych przyjaciół i rodziny. W gruncie rzeczy odwracalne są tylko kary pieniężne, chociaż i one mogą wpędzić pechowca w nieodwracalne długi.
Dodajmy, że rozróżnienia kar nieodwracalnych i odwracalnych sprzyja nieuważności sędziów przy orzekaniu tych ostatnich. Warunkiem dyscypliny moralnej i intelektualnej sędziów powinien być tedy dogmat o nieodwracalności każdej kary.

2. Omyłka
Powiada się, że sędziowie, jak wszyscy są omylni, a zatem nie wolno powierzać im władzy życia lub śmierci podsądnych. Postawmy jednak pytanie: czy abolicjoniści uznaliby karę śmierci, jeżeli byłaby zawsze trafnie orzekana? I dalej: czy w rzeczywistości nie istnieją przestępstwa wykryte doskonale. Np. kiedy jest to terrorysta ukazujący światu twarz bez maski w oświetleniu rzekomo wzniosłych ideałów wartych życia nieznanych mu cywili. Albo kiedy jest to kidnaper przyłapany zaraz po zgładzeniu ofiary, która służyła mu do szantażu itd. Odpowiedź negatywna oznacza, iż dogmat abolicji stawia się wyżej, aniżeli samą rzeczywistość.
Ponadto argument z omyłki działa też w drugą stronę. Wielokrotnie omyłkowo uniewinniono groźnych przestępców i nikt z tego powodu nie domagał się likwidacji prawa karnego, w imię jakiejś jurydycznej utopii. Krótko mówiąc - omyłka jest wbudowana trwale w świat ludzkich decyzji i nie ma na to rady. W zamian za powiększenie szans własnego przeżycia musimy przyjąć na siebie ryzyko zostania omyłkowo "ukaranymi". Bezpieczeństwo społeczne tyle właśnie musi kosztować. Chyba, że wolimy żyć w ciągłym strachu, w świecie bez niedoskonałego prawa.

3. Odstraszanie
Ponieważ zdaniem przeciwników kary śmierci nie ma dowodu na jej zewnętrzny efekt odstraszający, nie ma o­na najmniejszego sensu. Co prawda niektórzy uczeni takie dowody przedstawiają, możemy to jednak pominąć. Być może rzeczywiście nie ma w tej sprawie niezbitych dowodów. Nie można wszak wykryć odstraszonych przestępców, ani stwierdzić, że morderca urzeczywistniony w świecie bez kary śmierci nie stałby się mordercą w świecie z karą śmierci. Skazani jesteśmy więc na niepewność w tej sprawie, a tym samym na rozumowanie w kategoriach kwot ryzyka. Pytamy zatem samych siebie: czy ryzykować niepotrzebną śmierć mordercy, o ile kara śmierci nie odstrasza, czy raczej ryzykować niepotrzebną śmierć kilku ofiar i deprawację nieodstraszonych morderców, o ile kara śmierci odstrasza. Wydaje się, że zarówno intuicja moralna nakazująca chronić ew. niewinnych jak i zwykły rachunek ekonomiczny podpowiada przyjęcie pierwszego wariantu rozumowania.

4. Okrucieństwo
Sugeruje się niekiedy, że kara śmierci zawiera w sobie - w postaci egzekucji - równoważnik okrutnego morderstwa, co przekształca werdykt w zabójstwo sądowe. Wadliwość tego rozumowania narzuca się nieodparcie. Mamy tu przecież do czynienia z radykalną nierównowagą moralną dwóch czynów. Czyn morderczy powstał z winy umyślnej, zaś kara jest tylko nieuchronnym skutkiem tej winy. Również podobieństwo fizyczne egzekucji i mordu jest złudne, tak jak złudne jest podobieństwo fizyczne dobrowolnego przebywania w celi zakonnej i w celi więziennej.

5. Zemsta
Kara śmierci gloryfikuje ponoć prymitywny instynkt zemsty. Prawdą jest, że instynkt zemsty tkwi głęboko w naturze ludzkiej i nie sposób go wykorzenić. Realizuje się o­n zarówno w świecie z karą śmierci, jak w świecie bez kary śmierci jako tzw. samozwańcza odpłata. I lepiej chyba dla wszystkich, ażeby został o­n ujęty w karby tzw. sprawiedliwości kryminalnej przeobrażającej go w sprawiedliwy (sądowy) odwet. Nawiasem mówiąc: istnieje silnie uzasadnione domniemanie, iż pobłażliwość prawa karnego wobec groźnych przestępców powoduje jego lekceważenie i zwiększa liczbę samosądów. A wtedy ginie wielu niewinnych ludzi niesłusznie pomówionych, którym odmówiono procesu, zaś pokrzywdzony działający pod wpływem naturalnego instynktu zemsty stacza się na poziom przestępcy. Tak więc kara śmierci chroni niekiedy przestępcę przed śmiercią z rąk tłumu, zaś członków tłumu przed deprawacją.

6. Nadmierna surowość
Przesłanki tego twierdzenia są niejasne. Wszak sprawiedliwość kryminalna polega na tym, że przestępca musi i powinien odebrać karę proporcjonalną do wkładu zła, które wprowadził w świat międzyludzki podczas akcji. W przypadku mordu ten wkład zła jest nieskończony, krzywdy doznane są niewymierne. A zatem i kara powinna być niewymierna i nieskończona. A taką jest tylko śmierć, ponieważ tylko śmierć odsyła nas w otchłań nieskończoności. Następuje więc odtworzenie sprawiedliwości, ponieważ proporcja kary do winy odpowiada proporcji zbrodni do stopnia naruszenia suwerenności ofiary.

7. Oko za oko
Notorycznie piętnuje się karę śmierci z powodu jej związków z kodeksem Hammurabiego - oko za oko, ząb za ząb. A przecież jest to jedynie wyrażenie metaforyczne, skrót myślowy. Śmierć mordercy bowiem w żaden sposób nie wyrównuje strat powstałych po stronie ofiary i jej rodziny. Ofiara poniosła śmierć niewinnie, morderca na śmierć zasłużył. Śmierć niewinna nie jest nigdy równa śmierci wynikającej z winy, tak jak zło popełnione (grzech) nie jest równe złu doznawanemu (cierpienie). Różnica jest zawsze nieskończona - oko winnego jest mniej warte niż oko niewinnego. Ponadto zdarzają się wielokrotni mordercy - bezzębni i jednoocy.

8. Świętość życia
Kara śmierci narusza rzekomo ideę świętości życia tudzież godności człowieka. Lecz co w tym wypadku oznacza słowo "świętość" nie sposób dociec. Czyżby życie Eichmana było równie święte jak życie Kolbego, który w imię świętości życia wybrał właśnie śmierć.
Można też dowodzić, że stosując karę potwierdzamy godność człowieka i ważność jego czynów. Z jednej strony maksymalnie potępiamy osobę, która ujawniła pogardę dla życia ludzkiego i zerwała z nami wszelkie więzy solidarności. Z drugiej natomiast, nie zabijamy złoczyńcy jak wściekłą bestię, ale karzemy go zakładając w nim istotę rozumną, zdolną do przyjęcia na siebie konsekwencji swojego działania. Ofiarując, w zamian za mord, cywilizowany proces karny oddajemy mu cześć jako istocie ludzkiej - godnej ukarania.

9. Nieciągłość przestępcy
Twierdzi się tutaj, że osoba popełniająca mord nie jest tożsama z odbierającą - po latach procesu i licznych apelacjach, oczekiwaniu na łaskę itp. - słuszną karę. W tym sensie skazany 40-letni Kowalski nie może cierpieć za 30-to letniego Kowalskiego-mordercę, gdyż są to dwaj duchowo i fizycznie obcy sobie ludzie. Rozumowanie to jest tyleż absurdalne, co niebezpieczne. Albo przyjmujemy założenie o moralnej integralności człowieka, dzięki czemu może w ogóle istnieć prawo karne, albo uznajemy, że już chwilę po mordzie przestępca jest kimś innym, a cóż dopiero po 10-ciu latach procesu. Wtedy jednak nie możemy nikogo ukarać, ponieważ nikogo tak naprawdę na świecie nie ma. Są tylko pozbawione jednolitej woli, by tak rzec, punkty ludzkie nijak ze sobą, moralnie i egzystencjalnie, nie powiązane. Argument ten nabrał ostatnio rozgłosu w związku ze sprawą Carli Tucker, zgładzonej w Teksasie 14-cie lat od popełnienia zbrodni. Tyle tylko, że apelacje nie odbywały się wbrew jej, niezmiennej, woli życia; walczyła o nie zgodnie z instynktem trwania do samego końca. Dzięki temu wywalczyła sobie ponoć nawrócenie, dobrego męża oraz sympatię mediów. Być może właśnie postawienie jej w obliczu śmierci pozwoliło osiągnąć to, co bez kary śmierci byłoby dla niej niemożliwe. Ujawnia się tu tzw. ekspiacyjna rola kary śmierci.

10. Argument przez zastraszenie
Kara śmierci, powiadają jej przeciwnicy, jest niezgodna z wysoką cywilizacją demokratyczną oraz z zaleceniem Rady Europy, aby ją skasować. W obliczu tego argumentu zwolennik kary śmierci okazuje się być dzikusem o złym sercu, złym Europejczykiem. Warunkiem naprawy jego sumienia jest poddanie się wyższemu sumieniu Rady ustalającej co dobre, co złe. Można tylko zapytać: skąd w tak wysokiej cywilizacji biorą się liczni mordercy, jaka jest ich natura. Wydaje się, iż musi być o­na bardziej podła, niż dawniej, kiedy morderca żył w świecie barbarzyńskim, o wyższym i akceptowalnym poziomie okrucieństwa. Tym samym był o­n nieco lepszym człowiekiem niż jego współczesny odpowiednik. A to czyni karę śmierci nieodzowną także w sensie historycznym.



2007 ©  Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe
http://www.ktp.org.pl/