Przymus i pokora
Janusz A. Majcherek


Państwo nie może funkcjonować i wypełniać swoich ról bez egzekucji obowiązującego w nim prawa, czyli stosowania przymusu. Obejmuje to również prawo regulujące stosunki gospodarcze, lecz to nie wystarczy do zapewnienia efektywności ekonomicznej. o­na wymaga nadto przymusu ekonomicznego.

Program restrukturyzacji górnictwa, czyli przywrócenia ekonomicznej efektywności działającym w tej branży przedsiębiorstwom, nie może osiągnąć tego celu bez wzrostu wydajności pracy, co przy spadającym lub w najlepszym wypadku niezmiennym zapotrzebowaniu na węgiel oznacza konieczność redukcji zatrudnienia. Aby do tego doprowadzić zaproponowano górnikom niezwykle atrakcyjne rekompensaty i odprawy w wypadku dobrowolnego zwolnienia się przez nich z pracy w kopalniach. Gdy w pewnej radiowej audycji podano wysokość wchodzących w grę kwot pieniężnych, zbulwersowani słuchacze dzwonili masowo by dać wyraz swemu oburzeniu na taką hojność rządu i budżetu wobec jednej grupy zawodowej. Górnicy natomiast stanowczo zaprotestowali przeciw proponowanym im warunkom, uznając je za nie dość korzystne. To bowiem, co dla nauczycieli czy skromnych pracowników biurowych jest wielką sumą, w porównaniu z zarobkami górników nie przedstawia już takiej oszałamiającej wartości. Wolą więc pracować na dotychczasowych warunkach i żądają prowadzenia działalności ich macierzystych kopalń aż do wyczerpania zasobów węgla.

Okazuje się, że sama pokusa bywa nie tylko względna co do atrakcyjności, ale i niewystarczająca jako taka. Próbując zachęcić przy jej pomocy górników do zmiany miejsca pracy, można nie osiągnąć celu, do którego niezbędny mógłby się okazać przymus. W pierwszej kolejności ekonomiczny. Górnicy nie zechcą porzucić dotychczasowego zajęcia dopóty, dopóki będzie dla nich opłacalne. A niewykwalifikowany robotnik fizyczny nigdzie nie osiągnie za swoją pracę wynagrodzenia dwukrotnie przekraczającego średnią krajową, jakie otrzymuje w kopalni.

Tak wielu Polaków tak wiele stworzyło i osiągnęło po 1989 r. nie tylko ze względu na pokusy, jakie przed nimi roztoczył i jakimi zwabił ich kapitalizm, ale również w wyniku tego, że socjalizm nie był im w stanie już niczego zaoferować. Najgorzej radzą sobie ci, którym państwo wciąż oferuje lub obiecuje zbyt wiele.

Nie wszyscy zapewne zgodzą się, że do kategorii tej należą rolnicy. Od 1989 r., kiedy to uwolnienie cen żywności spowodowało jednorazowy i krótkotrwały, gwałtowny wzrost rentowności produkcji rolnej, permanentnie występuje dysparytet dochodowy ludności mieszkającej na wsi w stosunku do żyjącej w miastach. Lecz jednocześnie wciąż utrzymuje się znaczna nadwyżka pracowników zatrudnionych w rolnictwie oraz ilości gospodarstw rolnych. Od 1989 r. wskaźniki te niewiele się zmieniły. Konieczność ekonomiczna wymaga likwidacji 2/3 gospodarstw rolnych oraz przynajmniej takiej samej redukcji zatrudnienia w rolnictwie. Po 1990 r. sektor ten znalazł się, podobnie jak cała gospodarka krajowa, w zasięgu działania praw ekonomicznych, wymuszających wzrost efektywności poprzez obniżkę kosztów i wzrost wydajności pracy. Mozolnie i z trudem zaczął się do nich dostosowywać i modernizować, ale chłopscy politycy obiecali rolników od tego ekonomicznego przymusu uwolnić, zapewniając preferencyjne warunki, specjalne osłony, szczególne ułatwienia. Kto wie jak wyglądałoby dziś polskie rolnictwo, gdyby politycy chłopscy nie mamili przez ostatnich kilka lat swojego elektoratu, że potrafią go ochronić przed ekonomicznym przymusem. Jakkolwiek brutalnie to zabrzmi, praca w rolnictwie nie może się opłacać większości z zatrudnionych w nim obecnie, bo wtedy nie zechcą z niego odejść. Obiektywnie trzeba jednak przyznać, że i tak więcej jest dziś wobec nich przymusu niż pokus, przeciwnie do sytuacji w górnictwie.

Jedną z takich pokus mógłby stworzyć np. program zalesiania areałów o najgorszej klasie bonitacyjnej. Rolnicze wykorzystywanie gleb VI i V klasy jest z ekonomicznego punktu widzenia bezsensowne, a ugorowanie budzi opory psychiczne i moralne, a ponadto nie przynosi żadnych pozytywnych rezultatów. Jednocześnie Polska pozostaje krajem o stosunkowo niskiej lesistości, a zwiększanie obszarów leśnych jest zadaniem o ogólnospołecznej doniosłości, związanym z powszechnym pożytkiem i to dla kilku pokoleń. Wypłacanie rekompensat za oddanie (nawet przy zachowaniu prawa własności, lecz przy ograniczonym prawie wyrębu) najgorszych gruntów pod zalesienie byłoby o wiele bardziej sensowne i korzystne dla wszystkich, niż dotowanie prowadzonej na nich produkcji rolnej, czy wypłacanie emerytur za oddawanie ich następcom, którzy będą tę nieefektywną mitręgę kontynuować. Lepiej aby za otrzymane odszkodowania poszukali sobie innego zajęcia.

Przymus ekonomiczny może się okazać niewystarczający do zapewnienia wzrostu efektywności gospodarowania. Dowodem tego stosunki panujące w mieszkalnictwie. Tzw. substancja mieszkaniowa ulega postępującej dewastacji, natomiast nowych lokali przybywa w bardzo wolnym tempie, co wynika z tych samych przyczyn. Prawna ochrona lokatorów sprawia, że nie można od nich zażądać czynszu umożliwiającego pokrywanie kosztów eksploatacji i remontów, ani nie opłaca się prowadzić budowy nowych lokali. Badania pokazują, że z bieżącymi opłatami za mieszkania zalegają wcale nie najbiedniejsi, lecz najbezczelniejsi. Ponieważ nie ma praktycznie żadnych środków egzekucji i przymusu, mogą to robić praktycznie bezkarnie.

Przymus taki, w postaci eksmisji, formalnie istnieje, lecz jest stosowany na tyle rzadko i przy obwarowaniu tyloma warunkami, że nie wpływa na kształtowanie postaw lokatorów. Od 2004 r. ma wejść do tej dziedziny także przymus ekonomiczny, w formie realnych, opartych o kryteria rynkowe, czynszów. Już teraz, na wiele lat przed tą datą, organizacje reprezentujące lokatorów wszczynają kampanię protestacyjną. Nie dostrzegają związku między nierealnymi czynszami i brakiem ich egzekucji a zapaścią lokatorskiego, czynszowego budownictwa mieszkaniowego oraz dewastacją istniejących zasobów.

Ekonomiczny rozwój dokonuje się poprzez maksymalizację efektów przy minimalizacji nakładów. Mechanizmy rynkowe stymulują takie procesy i działania, zarówno poprzez ekonomiczny przymus, jak i stwarzanie pokus. Trzeba je więc raczej wspomagać i uzupełniać niż ograniczać czy zwalczać. Efektywność ekonomiczna w warunkach innych niż rynkowe nie jest bowiem możliwa.



2007 ©  Krakowskie Towarzystwo Przemysłowe
http://www.ktp.org.pl/